Podróżne Opowieści

Angkor Wat na motorze

Kompleks świątyń Angkor to jedna z największych atrakcji turystycznych Azji południowo-wschodniej. To wizytówka Kambodży i dla większości turystów jedyny powód przyjazdu do tego kraju. Angkor Wat to w dosłownym tłumaczeniu „Świątynia Miejska”. To największa, najbardziej okazała i najważniejsza świątynia w całym kompleksie Angkor, który jest ogromny i składa się z kilkudziesięciu innych świątyń, porozrzucanych na obszarze kilkudziesięciu kilometrów. Angkor Wat wybudowano w XI w n.e. i budowa tego cuda trwała ok. 35 lat.W zamierzchłych czasach, 13128799_10204865147307746_226883662_o gdy w Polsce największe osady zamieszkiwało ok. 15 – 20 tys mieszkańców, Angkor był zamieszkany przez milion osób. Potęga Khmerów w tej części świata była niewyobrażalna. Stawiali olbrzymie budowle, wznosili świątynie tak piękne i trwałe, że można je podziwiać do dzisiaj.  Tym bardziej nie wiadomo, dlaczego tak bardzo rozwinięta cywilizacja upadła. Pozostaje nam tylko podziwianie ich wspaniałych arcydzieł. 

Długo przed przyjazdem do Siem Reap (miasta w pobliżu Angkor) zastanawialiśmy się jak zabrać się za zwiedzanie świątyń, bo opcji jest dużo:

  • 1 dzień (20 USD);
  • 3 dni (40 USD), mogą to być dowolne 3 dni w ciągu tygodnia, tzn. można sobie robić jednodniowe przerwy w trakcie zwiedzania;
  • 7 dni (60 USD), 7 dni zwiedzania w przeciągu miesiąca.

Ze względu na duże odległości pomiędzy świątyniami, poruszanie się pieszo w ogóle nie wchodzi w grę. Z tego powodu trzeba wybrać również środek transportu:

  • rower  (2 USD/24h) – ze względu na mocne słońce, jest opcją tylko dla wytrwałych
  • green ebike (10 USD/24h) – rower z elektrycznym motorkiem
  • tuk-tuk (15 USD/małe kółko, 20 USD/duże kółko) – najbardziej popularna forma zwiedzania
  • motor (10-15 USD/24h) – opcja teoretycznie nielegalna, ale zdecydowanie najlepsza.

Oficjalnie poruszanie się motorem po kompleksie świątyń jest od 2001 roku nielegalne. Lokalna „mafia” tuk-tukowców wywarła nacisk na władzach miasta, żeby zakazać turystom wjazdu na motorze. W efekcie nawet wypożyczenie motoru w Siem Reap stało się niemożliwe. Na szczęście przez ostatni rok przepisy trochę się rozluźniły i nie mieliśmy żadnego problemu z wypożyczeniem motoru i poruszaniem się nim między świątyniami. Nie byliśmy jedynymi, ale zdecydowanie jednymi z nielicznych na motorze.

DSC09093

Za motor zapłaciliśmy 11 USD za 26,5 godziny:)  Dlaczego 26,5? Bilet do Angkor na kolejny dzień można kupić w kasach biletowych już od godziny 16.45 i uprawnia on do zwiedzania jeszcze tego samego dnia oraz następnego. Większość świątyń otwarta jest do 17.30, oprócz głównej świątyni, którą można zwiedzać aż do 19.00. My po kupieniu biletów udaliśmy się  15km za miasto do „Grupy Rolusa”, ale szczerze mówiąc nie ma tam nic specjalnego. Lepiej udać się do głównej świątyni, która otwarta jest najdłużej, a następnego dnia mieć więcej czasu na pozostałe świątynie, które znajdują się w kompleksie, bo jest ich naprawdę sporo.

DSC09232

Następnego dnia pobudka o 4.30, szybki prysznic, ostatnie sprawdzenie plecaków czy niczego nie zapomnieliśmy i ruszyliśmy w drogę. Podobno wschód Słońca na Angkor Wat jest niezapomnianym zjawiskiem. Faktycznie było ładnie, ale o tej porze roku słońce wschodziło obok świątyni a nie nad nią 😉 Ludzi było sporo (tak się nam przynajmniej wydawało), ale w porównaniu z dzikimi tłumami jakie są w świątyni po południu, to w sumie była nas tylko garstka. Najbardziej w całej tej wyprawie na wschód słońca, podobała nam się droga  z parkingu do murów świątyni, pokonywana jeszcze w nocy. Przechodzenie po brukowanym moście, z rzeką po obu stronach i zarysami ogromnej świątyni przed nami. I ten magiczny klimat, który wyczuwało się w powietrzu, zmieszany z odrobiną ekscytacji. A potem chwila w której z minuty na minutę robiło się coraz jaśniej i po raz pierwszy ujrzeliśmy główną świątynię z jej charakterystycznymi wieżami. To na długo pozostanie w naszej pamięci.

DSC08815

Gdy już nasyciliśmy się widokami wschodzącego słońca i napstrykaliśmy całe mnóstwo zdjęć, zabraliśmy się za zwiedzanie. O poranku, była to czysta przyjemność, ale już około godz. 9.00 zaczyna się robić nieznośnie gorąco, a około południa wręcz nie do wytrzymania.
Dzień wcześniej przygotowaliśmy mniej więcej plan trasy i ok. 6.30 ruszyliśmy w kierunku jednej z najładniejszych i najbardziej popularnych świątyń – Ta Prohm, znanej z  filmu Tomb Raider.

DSC08886

Dojeżdżając do świątyni nie było widać nikogo, na parkingu jedynie kilka miejscowych osób, które rozkładały swoje stragany z pamiątkami. Bardzo się tym ucieszyliśmy i w dobrym nastroju ruszyliśmy przed siebie w kierunku wejścia, gdzie zatrzymał nas pracownik słowami „wszystkie świątynie z wyjątkiem Angkor Wat otwarte są od 7.30”.
DSC08899No to nasz błąd, że nie sprawdziliśmy tego lepiej 🙂 Na szczęście już ok. 7.15 otworzono wejście do Ta Prohm i przez kilkanaście minut byliśmy jedynymi zwiedzającymi to niesamowite miejsce! Czegoś takiego jeszcze nigdy wcześniej nie widzieliśmy – ogromne drzewa porastające mury starych świątyń. Wszędzie dookoła widać walkę jaka rozgrywa się  pomiędzy dziełem ludzkim a dżunglą i śmiało można powiedzieć, że to natura jest górą! A efekt jest niesamowity.

I tak na dobre wpadliśmy w wir zwiedzania, a z każdą kolejną odwiedzoną świątynią nasz zachwyt rósł. Najlepsze było to, że przez pierwsze 3 godziny, w większości odwiedzanych świątyń byliśmy niemal sami! Powodem tego był zapewne motor, bo mogliśmy się nim szybko przemieszczać gdzie tylko chcieliśmy, bez ładu i składu.

DSC09090 Pomysł zwiedzania świątyń po kolei, czy to od początku czy od końca porzuciliśmy od razu i była to świetna decyzja. Początkowo planowaliśmy spędzić tutaj cały dzień z przerwą gdzieś w trasie na obiad i odpoczynek w cieniu. Niestety nasze plany zweryfikowało zmęczenie i … pusta bateria w aparacie! (chyba też ciężko znosiła ten upał).

Około 13.30 ruszyliśmy więc w kierunku naszego hotelu na małą przerwę. Zimny prysznic i krótka drzemka postawiły nas na nogi. Gdybyśmy zdecydowali się na wersję rowerową, na pewno nie chciałoby się nam wracać – z Angkor do miasta jest ponad 7 km.
Na szczęście na motorze to chwila moment. Gdyby jednak ktoś chciał sobie zrobić przerwę na miejscu, to dostępnych jest mnóstwo całkiem znośnych cenowo knajpek, które mają hamaki, więc po zjedzeniu można sobie uciąć drzemkę 😉

DSC09025

DSC08873

Po południu, na początek naszej drugiej tury z ciekawości weszliśmy ponownie do głównej świątyni – Angkor Wat. To co nas tam zastało zupełnie przerosło nasze oczekiwania.
O ile rano wydawało nam się, że jest sporo ludzi, to teraz były tam na prawdę tłumy.Ogromne tłumy. Za to w innych świątyniach było znacznie lepiej.

A na sam koniec dnia zostawiliśmy sobie świątynię Bayon, która okazała się naszym małym faworytem. To świątynia o stu twarzach 🙂 Wykute w skale twarze, które na pozór wyglądają tak samo, jednak po dokładniejszym przyjrzeniu  okazuje się, że mają różne miny 🙂

DSC09247

O 18.30 byliśmy już z powrotem w Siem Reap.  W ciągu tego jednego dnia udało się nam zobaczyć wszystko co chcieliśmy, czyli niemal każdą świątynię 🙂 Bez pośpiechu i z przerwami. Czy wystarczył nam jeden dzień w Angkor? Zdecydowanie tak. Siedzenie w murach świątyń przez tydzień i kontemplowanie każdej rzeźby w ścianie to nie dla nas. I choć fajnie było by tam wpaść jeszcze raz na krótki spacer i zrobić sobie piknik nad jeziorem otaczającym Angkor Wat, jak to robią miejscowi, to niestety nie za tą kasę. Nasze marzenie o zobaczeniu tego niesamowitego dzieła ludzkiego – zrealizowane! 🙂

Więcej zdjęć znajdziecie w galerii Kambodży.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *