Podróżne Opowieści

Dzikie Borneo

Borneo to przede wszystkim dżungla wraz ze swoją niesamowitą i jedyną w rodzaju fauną i florą. Tak nam się przynajmniej wydawało zanim tu przylecieliśmy. W Lupa Masie szybko okazało się, że przebywając w dżungli nie koniecznie wszędzie można zobaczyć egzotyczne zwierzęta (z powodu przez nikogo niekontrolowanych lokalnych kłusowników) i dlatego zaraz po skończeniu wolontariatu ruszyliśmy na południe. Oczywiście stopem, który w Malezji funkcjonuje bardzo dobrze 🙂 Celem naszego stopowania była wioska Sukau i rzeka Kinabatangan. Jest to jedno z kilku miejsc w tej części wyspy, gdzie można spotkać dziko żyjące nosale, orangutany, krokodyle, słonie oraz niezliczoną ilość egzotycznych i rzadkich gatunków ptaków. Kiedyś było tych zwierząt wszędzie pełno, ale niestety równikowy las deszczowy coraz bardziej się kurczy. To wszystko oczywiście za sprawą ludzi, którzy go wycinają i w tych miejscach tworzą np. plantacje palmy olejowej. Malezja jest jednym z największych producentów oleju palmowego na świecie i dzięki tym plantacjom mnóstwo ludzi ma pracę, a Malezja w porównaniu do innych krajów Azji południowo-wschodniej jest całkiem bogata. Niestety cierpią na tym jak zawsze niewinne zwierzęta, choć na szczęście powoli powstaje coraz więcej chronionych obszarów. Jednym z nich jest właśnie rzeka Kinabatangan. Najłatwiejszą formą spotkania dziko żyjących tu zwierząt jest rejs po rzece. Nie trzeba więc nas było długo namawiać 🙂

Wschód Słońca na rzece

Wschód Słońca na rzece

Najbardziej popularnym, choć bardzo małym miejscem wypadowym na rzekę, jest osada Sukau. Miejsce na końcu Świata, gdzie kończy się droga, a poszczególne zabudowania są mocno od siebie oddalone. Dotarliśmy tutaj wieczorem, zupełnie nie wiedząc czego się spodziewać. Ku naszej radości, pierwsze powitały nas małpy, a po kilku minutach znaleźliśmy kilka hoteli i resortów. Wioska wydawała się niemal opuszczona, a wszyscy turyści zgromadzili się w polecanym przez Lonly Planet hotelu. My wybraliśmy zupełnie pusty resort, gdzie za wynajem domku zapłaciliśmy 60RM już ze śniadaniem w cenie. Co do rejsu po rzece to zazwyczaj można wybrać poranny, od 6.00 do 8.00 lub popołudniowy od 16.00 do 18.00. Cena to 50 RM/os (ok. 45 zł). Większość z nich organizowana jest w dużych grupach, jednak z powodu braku innych turystów w naszym ośrodku, dostaliśmy prywatny rejs. Ach jak romantycznie:) Zdecydowaliśmy się na kurs poranny, żeby tego samego dnia uciec z tego miejsca, gdzie zbyt wiele nie ma to do robienia. Jeżeli ktoś chce odpocząć od miasta, posiedzieć w ogrodzie i poczytać książkę, to na pewno mu się tu spodoba. My jednak po spędzeniu 2 tygodni w dżungli mieliśmy inne potrzeby.

Budzik zadzwonił o 5.40, gdy na dworze było jeszcze zupełnie ciemno i głośno. Okazało się, że przyczyną tych hałasów była rodzinka gibonów, która bawiła się w na drzewach tuż koło naszego domku. Później w odwiedziny wpadło jeszcze stado dzikich świń 🙂 6.00 ładujemy się na nasza łódkę i zabawa się zaczyna. Płynąc po rzece, oglądamy spektakularny wschód słońca. Warto było wstać tak wcześnie:) Powoli robi się jasno i coraz lepiej widzimy otaczające nas zwierzęta. Zaczęło się od „zwykłych” małp – makaków. Nasi przewodnicy (tak, mieliśmy 2) cały czas wypatrują zwierząt i co jakiś czas zatrzymujemy się przy brzegu, żeby oglądać je z bliska. Dość szybko trafiliśmy na Nosale – śmieszne małpy, których samce mają olbrzymie nosy. Zazwyczaj na stado/harem samiczek przypada jeden duży samiec, który jest od nich dwa razy większy. Czasami można trafić na stado samych samców. Co jakiś czas byliśmy świadkami ich porannych wygibasów, najczęściej jednak siedziały spokojnie w koronach drzew i jadły sobie śniadanko 🙂 Nosale żyją w naturalnym środowisku tylko i wyłącznie na Borneo, bardzo się więc cieszyliśmy, że udało się nam je zobaczyć i to w takiej ilości.

DSC04540

Nosale

Nosale

Gdyby tego było mało, w pewnym momencie natrafiliśmy na dziko żyjącego orangutana! Oprócz tego całe mnóstwo tukanów, orłów i innych mniejszych, niezwykle kolorowych ptaków, których nazw nawet nie znamy. Większość z nich żyje tylko na Borneo. Jedno trzeba im przyznać, są bardzo kolorowe i naprawdę piękne.

DSC04549

Czego nie udało się nam zobaczyć to krokodyle (akurat poziom wody w rzece był bardzo wysoki) oraz słoni. Za bardzo nas to jednak nie zmartwiło, bo jak nie tutaj to na pewno gdzie indziej 😉 akurat te zwierzęta żyją w różnych krajach południowo – wschodniej Azji. W tym rejonie wyspy jest jeszcze jedno miejsce do którego każdy, dosłownie każdy turysta się udaje.

Początkowo mieliśmy tam nie jechać, ale ze względu na to, że na rzece Kinabatangan zobaczyliśmy tylko jednego orangutana postanowiliśmy tez odwiedzić Sepilok, a dokładnie Centrum Rehabilitacji orangutanów. Jest to jedno z dwóch tego typu miejsc na Świecie, gdzie ratuje się porzucone, przypadkowo znalezione orangutany i stara się je na nowo wkomponować w ich naturalne środowisko. Całe centrum zajmuje się w dżungli, zajmując olbrzymi obszar, na którym prowadzone są treningi przystosowujące młode orangutany do samodzielnego życia.

DSC04588

„Małpi gaj „

Jedyną ingerencją człowieka w przypadku dorosłych już orangutanów jest codzienne dokarmianie. Jest to też czas, w którym turyści mają okazję zobaczyć te piękne zwierzęta. Dla turystów przeznaczona jest jedna najbardziej widowiskowa platforma do karmienia, gdzie dwa razy dziennie odbywa się karmienie. Rano o godz. 10.00 i po południu o godz 15.00. Bilet wstepu kosztuje 30 RM, dodatkowo trzeba zapłacić 10 RM za aparat (na szczęście telefonów nie sprawdzają:) Bilet upoważnia do wejścia na karmienia rano i popołudniu. Przed godziną 10 na platformę wchodzi jeden z pracowników z dużym koszem warzyw i owoców i powoli wykłada jedzenie. Nie wiemy skąd, ale orangutany dobrze wiedzą gdzie i kiedy znaleźć dodatkowe przysmaki. Na porannej sesji mieliśmy przyjemność zobaczenia 2 samców i 1 samicy z małym dzieckiem, uczepionym do jej boku.

Orangutany w naturalnym środowisku

Orangutany w naturalnym środowisku

Oprócz tej platformy, dla turystów dostępna jest także druga, w miejscu „placu zabaw” małych orangutanów. Dostępne są także ścieżki trekkingowe, choć szczerze mówiąc nie zrobiły na nas większego wrażenia. Ponoć można na nich spotkać orangutany i różne rodzaje rzadkich ptaków. Niestety, oprócz odgłosów ptaków w oddali, nie było niczego. Ale tak to już jest z wolno żyjącymi zwierzętami, nigdy nie wiadomo gdzie i kiedy się je spotka. Jeżeli chodzi o platformę z jedzeniem to niestety otwarta jest tylko na czas dokarmiania. Chcieliśmy na nią wrócić po trekkingu, ale była już zamknięta. Następna okazja zobaczenia orangutanów dopiero o 15. Zastanawialiśmy się czy czekać, czy jechać dalej ale stwierdziliśmy, że jak już mamy ważne bilety przez cały dzień to szkoda było by nie wykorzystać ich w pełni. A w międzyczasie jest przecież co robić. Tuż obok centrum orangutanów, mieści się rezerwat małych niedźwiedzi z Borneo. Tylko czemu niedźwiedzie są droższe od orangutanów ?? Bilet to 35 RM/os . Stwierdziliśmy więc, że poprzestaniemy na Orangutanach, ale za to wybierzemy się do znajdującego się tuż obok parku z wieloma mostami wiszącym w koronach drzew. Cena to 15 RM/os. Sam park szału nie robi, ale to pewnie przez to, że nie spotkaliśmy żadnych zwierząt.

most w parku

most w parku

Za pewne dużo ciekawiej byłoby się znaleźć w nim o zmroku, bo to wtedy można zobaczyć najwięcej zwierząt. Nam jednak została jeszcze popołudniową sesję orangutanów, która okazała się strzałem w dziesiątkę 🙂 Już przed platformą do karmienia spotkaliśmy kilka orangutanów bawiących się na drzewie tuż obok ścieżki! Tylko po tym stwierdziliśmy, że zrobiliśmy bardzo dobrze zostając tutaj do południa, ale to był dopiero początek. Na platformie siedziały już 3 duże orangutany, a na pobliskich drzewach widać było następne, czekające na swoją kolej 🙂 Gdy te duże sobie poszły, od razu na ich miejsce wskoczyły 4 inne, mniejsze, mające około 10-15 lat.

Z kamerą wśród orangutanów

Z kamerą wśród orangutanów

Zrobiły nam ładny popis, kręcąc piruety na linach, bawiąc się i wszczynają przyjacielskie bójki. Gdyby tego było mało, jeden z nich wdrapał się na daszek zabezpieczający turystów przed spadającymi gałęziami i w pewnym momencie do nas zszedł! Nie chciał wracać już do jedzenia i tak sobie szedł po barierce, 2 m od nas. Trzeba mu przyznać, że przy tylu zachwyconych jego obecnością turystach, mógł poczuć się jak prawdziwa gwiazda Hollywood 😉

Gwiazda wieczoru :)

Gwiazda wieczoru 🙂

Na miejscu byli pracownicy, kontrolując sytuację i instruując nas co robić, żeby go nie odstraszyć. Chwilowej sławy koledze pozazdrościła inna małpka, bo też wyszła na ścieżkę dla turystów. I tak dwa młode orangutany odprowadziły nas do wyjścia 🙂 Po wyjściu z centrum przybiliśmy sobie piąteczkę i w pełni usatysfakcjonowani ruszyliśmy dalej. Na pytanie pierwszego zatrzymanego auta odpowiedzieliśmy, że w sumie to nie wiemy gdzie jedziemy, byle przed siebie 🙂 I tak jest prawie zawsze.

4 odpowiedzi do artykułu “Dzikie Borneo

  1. Asia&Michu

    Witam. Z zaciekawieniem przeczytaliśmy
    Wasza relacje. Jesteśmy wlasnie przed wylotem do Sandakanu i zastanawiamy sie, jak zorganizować tam pobyt. Wy dotarliście sami do Sukau i tam kupiliście rejs. Orientujecie die może, czy ta opcja jest nadal dostepna, czy trzeba raczej korzystać z gotowych (i drogich) pakietów?

  2. Admin Autor

    Hej, my robilismy zawsze wszystko sami na wlasna reke. Autostop w Malezji dziala bardzo dobrze takze mozecie probowac a co do rejsu to warto samemu sie popytac u kilku zrodel i nastepnie sprobowac cos utargowac jezeli wlascicielom bedzie zalezalo to napewno sie dogadacie odnosnie ceny

  3. Ola

    Dzień dobry! W którym z resortów 😉 spaliście, szukam właśnie miejsca do spania w sukau na czerwiec i godnego polecenia organizatora spływów. Dotrzemy tam własnym autem.

    1. Admin Autor

      Hej, my pojawiliśmy się w wiosce bez rezerwacji i po sprawdzeniu osobiscie 3 miejsc, po negocjacjach cenowych zdecydowalismy sie na taki ktory nam odpowiadal najbardziej 🙂 W tym czasie prawie nie bylo tam zagraniznych turystow i tez nie lubimy rezerwac czegos bez ogladania tego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *