Podróżne Opowieści

Indonezyjski przydatnik

W Indonezji spędziliśmy ponad 3 tygodnie, z czego 1 tydzień na Jawie i 2 tygodnie na Bali. Na podstawie naszych doświadczeń, przygotowaliśmy przydatnik, czyli kilka informacji, które mogą się przydać w planowaniu podróży po tym kraju:) Trzeba jednak pamiętać, że w Indonezji każda wyspa jest inna i panują na niej inne zwyczaje.

  • Nasza trasa przez Jawę: Dżakarta – Bandung – Yogyakarta – Probolinggo – Banyuwangi
  • Nasza trasa na Bali: Gilimanuk – Ubud – Besakih – Amed – Singaraja – Munduk – Bedoegoel – Ubud – Kuta
  • Wiza; Jedynym powodem dla którego zdecydowaliśmy się na przylot do tego kraju, zamiast przypłenięcie tu promem z Malezyjskiego Borneo była darmowa 30-sto dniowa wiza on arrival. Przy lądowym przekraczaniu granicy, wiza kosztuje 30 $, a nasz bilet na samolot nie był o wiele droższy 😉 Darmowa wiza on arrival dostępna jest tylko w kilku wiekszych portach lotniczych, i kilku portach morskich.
  • Autostop; Poruszanie się stopem po głównej wyspie, czyli Jawie przeznaczone jest tylko dla wytrwałych. My straciliśmy na to jeden pełen dzień, kilkakrotnie zmieniając miejscówki, jednak bez powodzenia. To był jeden z najgorszych dni w naszej podróży, dlatego żeby nie utrudniać sobie już i tak niełatwego podróżowania po Indonezji, zdecydowaliśmy się używać transportu publicznego. Niejednokrotnie natomiast słyszeliśmy, że na Sumatrze jest znacznie lepiej.
  • Transport publiczny; na wspomnienie Jawajskich kierowców autobusów, do dziś narasta w nas uczucie dużego zawodu. Kłamcy i oszuści, tyle mamy do powiedzenia w ich temacie. Dlatego po Jawie najlepiej poruszać się pociągami.
    Tabliczka w pociągu, tak na w razie czego jakby ktoś się zrobił głodny i postanowił sobie coś ugotować :)

    Tabliczka w pociągu, tak na w razie czego jakby ktoś się zrobił głodny i postanowił sobie coś ugotować 🙂

    Są bardzo wygodne, nawet te najtańsze, klasy Economi, wyposażone są w klimatyzację, a podczas kupowania biletu nikt cię nie oszukuje. My podróżowaliśmy poza głównym sezonem turystycznym, dzięki czemu bilety mogliśmy kupić bez żadnych problemów tego samego dnia. Podobno w sezonie, szczególnie na dłuższe dystanse, trzeba to zrobić z kilku dniowym wyprzedzeniem. Na Bali transport publiczny funkcjonuje dość słabo, choć z dotarciem z portu do Denpasar czy Ubud, nie ma żadnego problemu. Potem najlepiej wynająć skuter, który jest tutaj bajecznie tani.

  • Skuter; to najlepsza forma poruszania się po Bali.w trasieDobrze sprawdza się też na Jawie w celu samodzielnego dotarcia do różnych atrakcji turystycznych, np. na wschód słońca do świątyni Borobudur. Skuter wynajmuje się na 24h, a cena za tą przyjemność to ok. 15-20zł. Paliwo to koszt ok. 2,1 zł/l. W Indonezji panuje ruch lewostronny. Jeżeli planujecie wypożyczyć skuter, nie zapomnijcie wyrobić w Polsce Międzynarodowego Prawo Jazdy. To szybka, łatwa i tania procedura, a w przypadku kontroli policji, pozwoli uniknąć wymuszania przez panów policjantów łapówki (no chyba, że złamiecie jakiś inny przepis drogowy).
  • Koszty; Indonezja jest biednym krajem, przez co jest tania, nawet dla Polaków 🙂 Jedzenie, pamiątki, noclegi, transport publiczny wszystko jest znacznie tańsze niż w naszym kraju. Walutą jest indonezyjska rupia i w czasie naszego pobytu 10 000 IDR kosztowało ok. 3 zł. Przy czym za 10 000 IDR można zjeść obiad na ulicznym stoisku, za 7 000 IDR napić się świeżo zrobionego soku z różnych przepysznych owoców, a nocleg to 100 000 – 150 000 IDR/pokój (my podczas 3 tygodniowego pobytu, nigdy nie zapłaciliśmy więcej niż 140 000 IDR (podróżujemy niskobudżetowo, więc zawsze wybieraliśmy tańszy dostępny pokój) i zawsze próbowaliśmy się targować – czasami działało 🙂 Do internetowego wyszukiwania noclegów polecamy Agoda.com, często ceny są na niej niższe niż na Booking.com
  • Targowanie się; Zawsze, wszędzie i o wszystko, nawet uliczne jedzenie. Po kilku dniach dobrze orientowaliśmy się już w lokalnych cenach, gdy więc pani na ulicznym stoisku po
    Jedzenie uliczne w Indonezji. zapytaniu się o cenę za Nasi Campur (ryż z dodatkami – najbardziej popularne danie) mówiła 20 000 IDR to od razu wiedzieliśmy, że nas oszukuje (standardowa cena to 6 000 – 10 000 IDR). Najłatwiej spróbować w kolejnym stoisku, ale bywa tak, że oszukują w każdym, wtedy nie ma wyjścia i trzeba spokojnie i grzecznie wykłócić się o swoje, tzn wytłumaczyć, że 20 000 IDR obiad kosztuje w ładnej restauracji z widokiem na morze, a nie w małym ulicznym straganie. I że chcecie usłyszeć prawdziwą cenę. Wtedy przeważnie cena spada o połowę 🙂
  • Ludzie; Osoby w żaden sposób nie związane z turystyką, są na prawdę miłe i sympatyczne.
    DSC04877Te pracujące w branży turystycznej też są miłe, a do tego szeroko się uśmiechają oszukując cię na każdym kroku. Indonezja to biedny kraj, gdzie wiele osób nie ma pracy, więc jakoś sobie radzić musi. W związku z tym na ulicy spotyka się setki naganiaczy na hotele, restauracje, na motory, na tuk tuki itp. W turystycznych miejscach ludzie zagadują przechodniów na każdym kroku, więc po chwili staje się to już irytujące, no ale co zrobić, taki uroki Azji 🙂
  • Karta SIM do telefonu; Można ją dostać bez problemu w wielu sklepach. My zaopatrzyliśmy się w Telkomsel i za pakiet 2 GB zapłaciliśmy ok. 75 000 IDR czyli coś ok. 23 zł. Zasięg mieliśmy wszędzie i byliśmy bardzo zadowoleni.
  • Jedzenie; w Indonezji jest bardzo tanie, o ile wiecie gdzie kupować.Krokiecik w YogyakarcieMy najczęściej stołowaliśmy się na ulicy i małych lokalnych knajpkach, gdzie za 3–5 zł można się najeść. Indonezyjska kuchnia nie zrobiła na nas jednak większego wrażenia.Jedzenie jest smaczne i dobre, ale wcześniej byliśmy miesiąc w Malezji, więc poprzeczka ustawiona była wysoko 🙂 Jedzenie w tych dwóch krajach jest bardzo podobne, z większą sympatią ku Malezji.
  • Bezpieczeństwo; Pomimo panującej tutaj biedy, nigdy nie czuliśmy się zagrożeni. Ludzie pomijając fakt, że chcą cię oszukać i wyciągnąć z ciebie jak najwięcej kasy, są przyjaźni i bardzo pomocni. Indonezja to kraj Muzułmański, wypadałoby więc ubierać się tutaj z poszanowaniem lokalnej kultury. Do świątyń nie można wchodzić w krótkich spodenkach czy sukience. Jednak bardzo często przed wejściem do wielu świątyń, można wypożyczyć sarong – tradycyjna suknia zarówno dla panów jak i pań. Często sarong jest w cenie biletu.
  • Atrakcje turystyczne: jak wyżej, w wielu atrakcjach turystycznych darmowy sarong dostępny jest w cenie biletu, mimo to, na parkingu lokalni sprzedawcy będą wam wmawiać, że trzeba u nich kupić sarong, bo inaczej nie wejdzie się do świątyni.IMG_3514 Przewodnicy to zmora Indonezji, o ile w większości atrakcji grzecznie chcą się zareklamować, to w niektórych miejscach nie dadzą wam spokoju tak długo, aż im nie zapłacicie lub wymyślicie jakąś dobrą historię:) A szczytem jest to co się dzieje pod wulkanem Batur na Bali, słyszeliśmy od kilku osób o „mafii Balijskiej ” i własnie z tego względu tam nie pojechaliśmy. (Więcej tutaj) A ceny atrakcji turystycznych są różne od 1,5 zł za wejście aż po grubo ponad 90 zł za niektóre wulkany, a norma jest to, że turyści płacą kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt razy więcej niż lokalni.
  • Komunikacja; Na Jawie i Bali nie mieliśmy problemów z dogadaniem się po angielsku. Choć oczywiście ludzie nie mówią tutaj nawet w połowie tak dobrze jak w Malezji czy Filipinach, to coś tam rozumieją.

Jest jeszcze jedna rzecz która nas trochę zastanawiała, a do której już się przyzwyczailiśmy. Brak papieru toaletowego w  indonezyjskich kibelkach. Zamiast papieru jest kranik z wodą. A żeby Wam jeszcze bardziej nakreślić sytuację, to ludzie tutaj jedzą wyłącznie prawą ręką, ręka lewa nie dotyka jedzenia:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *