Podróżne Opowieści

Japoński przydatnik

Dawno już nic nie pisaliśmy, czas więc zacząć nadrabiać zaległości! Dużo się w tym czasie wydarzyło, oj dużo 🙂 Na pierwszy rzut dajemy przydatnik o ostatnio odwiedzonym przez nas kraju czyli – Japonii.

Do Japonii wybraliśmy się na 1 miesiąc, z planem zobaczenia wszystkiego co się da, wydając przy tym najmniej ile się da. Czyli w sumie tak jak zawsze, tylko że na jeszcze większym hardkorze, bo jak wszystkim wiadomo, Japonia do najtańszych nie należy. Ale udało się! Jak przeżyć w Japonii za 31USD/dzień/2 os. przemierzając kraj wzdłuż i wszerz, nie martwiąc się brakiem hosta na couchsurfingu ani kasy na hotel? Wszystkie te info i wiele innych, znajdziecie w tym poście.

  • Nasza trasa : Tokio – Fuji – Matsumoto – Nagoja – Kumano Kodo – Tanabe – Osaka – Kioto – Himeji – Shikoku (Kotohira, Oboke, Kuma Kogen) – Okoyama – Hiroshima – Kiushiu ( Kumamoto, Park Narodowy Aso-Kuju, Beppu, Fukuoka).Nasza trasa przez Japonię
  • Wiza: do 90 dniu obowiązuje ruch bezwizowy, a więc do Japonii wjedziemy na podstawie paszportu ważnego przez okres co najmniej 6 miesięcy od daty wyjazdu.
  • Autostop: Działa! I to jest najważniejsze, bo trochę się obawialiśmy jak to będzie. Nie jest tak łatwo jak w Tajlandii, Chinach czy Malezji, ale wystarczy odrobina cierpliwości i na pewno ktoś się zatrzyma. Najdłużej czekaliśmy trochę ponad godzinę,choć zazwyczaj było to ok 15 – 30 min. A czasami mniej niż 10 min, wiadomo jak to jest. W Japonii największym problemem okazało się znalezienie „idealnego”miejsca do zatrzymywania samochodów. Większość dróg jest wąska i pozbawiona pobocza, nawet jeśli przechodzi przez tereny niezabudowane z dala od cywilizacji. I o ile w innych krajach Azji, nie byłby to problem, tak w Japonii kierowcy img_9033-1024x768nie mają zamiaru zatrzymywać się w „niebezpiecznych” miejscach. Zdarzają się oczywiście wyjątki, ale to nie o nich tu mowa. Panuje też ściśle przestrzegany zakaz łapania stopa na autostradach (niby oczywiste, ale ten kto kiedyś podróżował stopem po innych krajach Azji, ten wie jak jest:) To w Japonii pierwszy raz w trakcie rocznej podróży, zostaliśmy zgarnięci przez policję, zawiezieni na komisariat, spisani i wyrzuceni gdzieś głęboko w mieście, tak żeby mieli pewność że na autostradę drugi raz nie wejdziemy. A to wszystko za łapanie stopa przed bramkami wjazdu! Nie zawsze jest więc łatwo, ale jak już ktoś się zatrzyma, to można mieć pewność, że pomoże najbardziej jak tylko potrafi. Często zdarzało się , że ktoś nas zawiózł tam gdzie chcieliśmy, choć wcale tam nie jechał. Ludzie są tutaj genialni i nie wysadzą cię z samochodu bez pewności, że zrobili wszystko co mogli, żeby ci pomóc. Raczej zawsze udawało się nam dojechać tam gdzie planowaliśmy, a najdłuższy złapany stop zabrał nas ok 350km. Nie ma problemu z pokonywaniem dużych odległości, jak już się jest na autostradzie to idzie naprawdę gładko. Ciężej jest za to na lokalnych drogach.
  • Transport publiczny: Korzystaliśmy z niego w miastach i czasami żeby wydostać się z większych miast na wylotówkę. Jak możecie się domyśleć – jest drogi, ale za to punktualny i niezawodny. Day pass na metro w Tokio to 600 yenow (ok 23zł) podobnie w pozostałych dużych miastach. Najtańszy jednorazowy bilet to ok. 200 yenow (ok.8zł), także przy większym zwiedzaniu warto zaopatrzyć się w dzienny bilet.
  • Noclegi: W trakcie naszego miesięcznego pobytu, ani razu nie skorzystaliśmy z płatnych noclegów, ze względu na ich kosmiczne ceny. 7 nocy spędziliśmy u hostów z Couchsurfing’u, 4 razy spaliśmy u miejscowych ludzi, którzy zaprosili nas do siebie do domu i 2 razy w domu pielgrzymkowym przy parafii katolickiej. Pozostałe 17 nocy spędziliśmy w naszym ukochanym namiocie i to bynajmniej nie na polu campingowym, którego koszt jest stosownie wysoki, tylko tak po prostu za darmo na dziko, bo Japonia to kraj idealnie nadający się na biwakowanie. Rozłożyć się można praktycznie wszędzie. Kilka razy spaliśmy pod namiotem w centrum dużych miast i zawsze było ok. W każdym mieście i miasteczku znajduje się mnóstwo parków, a w nich obowiązkowo super wypasiona, czyściutka, darmowa toaleta. Do tego w większości przypadków, można w niej znaleźć gniazdko z prądem, do którego podłączaliśmy naz namiotem w mieście, czyli witaj parku noc powerbanka. Prawie w każdej toalecie znajduje się pomieszczenie dla niepełnosprawnych, w którym to można się zamknąć od środka i wykąpać. Bardzo często oprócz zwykłego zestawu, czyli elektroniczny kibelek + umywalka, dostępna jest też rączka prysznicowa! Japonia to naprawdę idealny kraj na podroż z namiotem. Sprzyja ku temu nawet pogoda, bo latem w nocy temperatura jest przyjemna, a kilka razy śpiąc gdzieś w górach, było nam nawet chłodno 🙂
  • Ludzie: Japończycy to najbardziej wychowany i najmilszy naród jaki mieliśmy okazję poznać! Wszyscy są bardzo uprzejmi, serdeczni i pomocni. Każdy sobie za wszystkoJapońska rodzinkadziękuje i to często wielokrotnie. Choć ludzie wydają się być raczej nieśmiali, to poproszeni o pomoc, zawsze zrobią wszystko co tylko mogą. Nie ma też większego problemu z porozumiewaniem się po angielsku, choć nauczenie się kilku zwrotów po japońsku jest bardzo pomocne, szczególnie w podróży autostopem. Wielokrotnie nasz kierowca nie mówił po angielsku, ale rozumiał za to wszystko 🙂
  • Jedzenie: Przeciętny koszt podstawowego dania w knajpce to ok. 700 yenów (27zł), najtańsza opcja zaczyna się czasami od 450 yenów (17zł) Jedzenie jest przepyszne i warte swojej ceny, jednak przy naszym skromnym budżecie, nie mogliśmy sobie dsc04252-1024x682pozwolić na ciągłe stołowanie się w restauracjach, tym bardziej że byliśmy w tym kraju przez miesiąc. Po wylądowaniu w Tokio, w pierwszym lepszy sklepie outdoorowym zaopatrzyliśmy się w dużą butlę gazową (koszt taki sam jak w Polsce), dzięki czemu czasami gotowaliśmy sobie sami, co było dużą oszczędnością. Kolacje najczęściej kupowaliśmy podczas wieczornych wyprzedaży w supermarketach. Od godziny 18.00 pracownik sklepu zaczyna chodzić pomiędzy półkami z gotowym jedzeniem i naklejać promocje. Początkowo 10%, potem 30%, 50% itp. Japońcy bardzo dbają o jakość i świeżość swoich produktów. Gotowe jedzenie kupowane w supermarketach, zawsze było bardzo smaczne i dobre jakościowo. Do tego każdy sklep spożywczy posiada ogólnodostępną mikrofalówkę, gdzie można sobie podgrzać kupione danie, a w większość przypadków również stoliki, gdzie można usiąść i zjeść.
  • Alkohol: Nie można być w Japonii i nie spróbować Sake. Nam całkiem zasmakowała, więc na próbowaniu się nie skończyło 🙂 Kartonik 600ml kosztował ok. 600yenów (23zł). Poza tym Japonia w przeciwieństwie do pozostałych odwiedzonych przez nas krajów w Azji, ma świetny wybór piwa. Te najtańsze to ok. 180-250 yenów (7-10zł). I co najlepsze w Japonii alkohol można pić w miejscach publicznych.
  • Atrakcje turystyczne: Na szczęście wstęp na teren większości świątyń jest darmowy (oprócz tych w Kioto), a to one w tym kraju stanowią największą atrakcję turystyczną. dsc047477-1024x682Za wejście na Wulkan Fudżi również nic się nie płaci. Większość zamków można podziwiać z zewnątrz za darmo, płaci się za to za wejście do środka, aczkolwiek nie ma to większego sensu, bo Japońskie zamki w środku są puste. Ceny biletów do muzeów są również bardzo przystępne. Muzeum Narodowe Tokio – ok 23 zł, zwiedzanie zamku Himeji – ok 39 zł.
  • Bezpieczeństwo: Japonia jest krajem super bezpiecznym. Wielokrotnie zostawialiśmySklep bez sprzedawcy. Pieniądze wrzuca się do skrzyneczkinasze plecaki gdzieś bez opieki (np. schowane w krzakach) i ruszaliśmy na zwiedzanie atrakcji turystycznych. Czasami zdarzało się nam zostawić je gdzieś na kilka godzin i nigdy niczego nie straciliśmy. Nikt też nigdy nie zbliżał się do naszego namiotu, ani w jakikolwiek inny sposób sprawiał, żebyśmy czuli się zagrożeni, albo niemile widziani. Kilkakrotnie w małych miastach spotkaliśmy też sklepy bez sprzedawcy, gdzie pieniądze za kupione produkty wrzuca się do skrzyneczki.
  • Internet: W innych krajach kupowaliśmy lokalną kartę sim z pakietem internetowym, ale w Japonii musieliśmy z tego pomysłu zrezygnować, ze względu na wysoką cenę. Szybko jednak okazało się, że to żadna strata, bo bezprzewodowy darmowy internet dostępny jest niemal wszędzie. Ogólnodostępne WiFi znajduje się w każdym sklepie sieciowy typu 7eleven czy Lawson, na stacjach metra, dworcach kolejowych i przy atrakcjach turystycznych, czyli np. w parku z widokiem na zamek 🙂

Planując naszą podróż po Azji, nigdy nie uwzględnialiśmy w niej Japonii. Nie dlatego że nie chcieliśmy odwiedzić tego kraju, ale z powodów czysto ekonomicznych. Każdy w końcu wie, że Japonia jest droga. Jednak po 10 miesiącach podróży, okazało się, że radzimy sobie z naszym budżetem na tyle dobrze, że możemy zaryzykować. Teraz już wiemy, że te obawy były zupełnie zbędne. Nasz dzienny budżet w Japonii był taki sam jak w Azji Południowo-Wschodniej!! Oczywiście standard naszego codziennego życia był zupełnie inny, ale jakoś nam to nie przeszkadzało, bo to co Japonia ma do zaoferowania jest na prawdę bezcenne. Poruszając się za pomocą autostopu, śpiąc w namiocie i uważając na to co się je, można tanio zwiedzić nawet te najgłębsze zakątki Japonii, nie rezygnując z atrakcji turystycznych ani pamiątek. Dzięki podróżowaniu stopem, kilkakrotnie zostaliśmy zaproszeni na noc do tradycyjnych Japońskich domów, a czasami kierowcy zapraszali nas na wypasiony obiad wart kilkaset złotych. Niskobudżetowe podróże mają swoje plusy 😉

Ps. Pisząc że coś jest drogie, mamy na myśli droższe niż w innych krajach Azji. Pewnie gdybyśmy przylecieli do Japonii prosto z Polski, to inaczej postrzegalibyśmy te ceny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *