Podróżne Opowieści

Khmerski przydatnik

W Kambodży spędziliśmy 22 dni. Poniżej przedstawiamy kilka informacji, które mamy nadzieję, okażą się przydatne przy planowaniu podróży do tego kraju.

Nasza trasa : Koh Kong – Kampot – Prey Nhek (wolontariat) – Kampong Chhnang – Battambang – Siem Reap – Kratie – Phnom Penh – Takeo. kamboodza

  • Wizy: Można je załatwić na granicy, a koszt to … jedna wielka niewiadoma:) My za miesięczną wizę zapłaciliśmy 37 USD/os i w tym było 7 USD opłaty manipulacyjnej?! Celnicy chcieli od nas po 40 USD, ale jak zaczęliśmy delikatnie drążyć temat, to pokazali nam jakiś śmieszny kawałek papieru z ceną 37 USD i stwierdzili, że 40 USD chcieli dlatego, że łatwiej będzie wydać resztę (?!) Generalnie wysokość opłaty za wizę zależy od nastroju celników. 37 USD to nie jest prawidłowa cena, ale nie można się z nimi zbytnio kłócić, bo wtedy w ogóle odmówią wydania wizy i trzeba będzie jechać setki kilometrów do innego przejścia granicznego. Tak właśnie przytrafiło się naszemu koledze. Prawidłowa wiza to prawdopodobnie 30 USD, ale pewności nie mamy. Przekraczaliśmy granicę Tajlandia-Kambodża najbardziej południowym przejściem.
  • Autostop: Ku naszemu zaskoczeniu działa, choć do łatwych zdecydowanie nie należy. dsc08342-1024x682Chętnie zatrzymują się za to kierowcy, którzy oczekują opłaty za podwózkę, dlatego zanim wsiądzie się do samochodu, trzeba się upewnić, że jest za darmo. Raczej nie ma się co nastawiać na pokonywanie dziennie dużych odległości. Raz że ruch samochodów jest mały, dwa że większość osób będzie chciała pieniędzy, a trzy to kiepski stan dróg.

  • Transport publiczny: W sumie to można powiedzieć, że go nie ma. Istnieje tylko transport prywatny, tzn. tuk-tuki, taxi, motorki, prywatne busy. Na widok białego turysty cena za dsc09359-1024x682przejazd od razu się podwaja, potraja, albo jeszcze bardziej. Generalnie zawsze i wszędzie trzeba się targować.  Autobus miejski w Phnom Penh (3 linie) kosztuje 1,5 zł. W każdym mieście znajdują się też agencje turystyczne, w któych można wykupić bilet na autobus, co w sumie jest dobrą opcją i jak się dobrze wytarguje to cenowo wyjdzie na to samo jakby robiło się to na włąsną rękę, a do tego dużo szybciej, bo nie trzeba się cały czas przesiadać i targować z każdym kolejnym kierowcą. Przykładowo pokonanie trasy ok. 350km wynosi ok 12$/os i trzeba dać sobie na to cały dzień.
  • Skuter: W wielu miejscach można wypożyczyć rowerki w cenie 1–2 USD, a motory 5–7 USD wszędzie poza Siem Reap (tutaj 10-15 USD).Pomiędzy miastami poruszaliśmy się stopem, a w mieście wynajmowaliśmy skuter. Ten system działał na prawdę dobrze, dając nam dużo swobody i pozwalając oszczędzić kase i nerwy na kierowców tuk-tuków.
  • Ogólne koszty: Pomimo tego, że Kambodża jest biednym krajem, to mieszkańcy już się odsc08485-1024x682 to postarają, żeby tanio dla turystów nie było, dlatego właśnie o wszystko trzeba się targować. Transport wychodzi dość drogo, a stan dróg i czas przejazdów zostawia wiele do życzenia. Poza dużymi miastami, ciężko tutaj o zwykłe sklepy spożywcze. Wszystko kupuje się u lokalnych sprzedawców na ulicy, gdzie cena wszystkiego zależy od twoich umiejętności targowania. Nasz dzienny budżet to niecałe 28 $/2 os.
  • Jedzenie: Pod tym względem Kambodża nas nie zachwyciła. Lokalna kuchnia nie oferuje nic szczególnie dobrego. Ale jeżeli ktoś chciałby spróbować pieczonych świerszczy, karaluchów czy żab, to znalazł się w raju 😉 Jedzenie w małej lokalnej knajpce można Khmerskie weseledostać za 6-8zł/os (niby mało, ale np. w bogatszym Wietnamie, bardzo rzadko zdarzało się nam płacić więcej niż 5zł/os). Najbardziej smakowała nam wersja śniadaniowa, która była zawsze super tania (3-5zł) – ryż z mięsem, jajkiem i sałatką warzywną. Niestety jedzenie uliczne bywa problemowe dla słabego żołądka. To w tym kraju wyczerpaliśmy wszystkie zapasy węgla i stoperanu, a właściwie to Magda wyczerpała. Chorowała przez co najmniej połowę naszego pobytu w tym kraju. Jedyne co ją ratowało to pieczywo, a konkretnie bagietki – pozostałość po kolonii francuskiej. Pozytywnie zaskoczyła nas za to cena piwa– mała puszka piwa Angkor to 2–2,5 zł i ogólnie alkoholu. Mają też tutaj przepyszne i tanie owoce. Smakują ci arbuzy dostępne w Polsce? Poczekaj aż spróbujesz tych w Kambodży 😉 o kremowych bananch nawet nie wspominając!
  • Noclegi: Hotele są super tanie i w dodatku o wysokim standardzie. Bardzo duży plus dla Kambodży. Zawsze szukamy najtańszych opcji i ten kraj zaskakiwał nas pod tym dsc09375-1024x682względem na każdym kroku. Ceny pokoju dla 2 osób z wentylatorem to 5-8 USD. A nasz ostatni nocleg w Takeo za 7 USD to już w ogóle przegięcie – pokój ok. 18 m2 z balkonem, duże łóżko, biureczko, szafki nocne, plazma z kablówką, idealnie działający Internet, super łazienka, ręczniczki i do tego klimatyzacja, full wypas 🙂 Oczywiście wszelkie noclegi polecane w Lonely Planet omijamy szerokim łukiem. Najczęściej wyszukiwaliśmy adres najtańszego noclegu w aplikacji agoda.com, a po dotarciu na miejsce chodziliśmy po okolicy wchodząc do wszystkich tanio wyglądających hoteli i targowaliśmy się o cenę. Sporo zachodu, ale warto 😉 Ze spania w namiocie zrezygnowaliśmy w tym kraju z powodu okropnych upałów i niskich cen hoteli.
  • Targowanie się: Zawsze i wszędzie! Tak jak już mówiliśmy – sklepy z naklejonymi na produktach cenami można by policzyć w tym kraju na palcach. Targowanie się dotyczy tu wszystkiego poza biletami do Angkor, które są nie negocjowalne 🙂 (więcej informacji o Angkor Wat tutaj) Koszulka za 3 USD? Spokojnie można ją kupić za 2, albo nawet i 1,5 USD. Fish SPA za 3 USD?? Można mieć za 2 USD i to bez limitu czasu i z piwkiem w cenie 😀
  • Ludzie: Miejscowi są bardzo sympatyczni, mili i uśmiechnięci. . Większość ludzi w Kambodży żyje w biedzie, średnia dobradsc09403-1024x682 wypłata w sektorze publicznym to ok. 200 USD na miesiąc, ale taką pracę mają tylko nieliczni. Bardzo dużo osób, żeby przeżyć, handluje na ulicy czym może. Pol Pot wyrządził Kambodży ogromną krzywdę, mordując w latach 70tych 1/3 społeczeństwa, w tym całą inteligencję. Ten kraj powoli staje na nogi, ale jeszcze daleka przed nim droga. Nie ma jednak problemu, żeby porozumiewać się tutaj po angielsku. Bardzo zaskoczyło nas to, jak wiele dzieci zna podstawy tego języka – widać, że w szkole kładą na to duży nacisk. Dodatkowo dzieci od najmodszych lat uczą się zwrotów które przydają im się w handlu ulicznym. No bo o ile można odmówić zakup kolejnej butelki wody od osoby dorosłej, to od dziecka raczej to wodą się weźmie.  Poziom angielskiego w Kambodży jest lepszy niż w sąsiedniej Tajlandii, ale i tak warto nauczyć się kilku podstawowych zwrotów, typu ile to kosztuje, liczebniki itp.
  • Karta Sim: Można ją kupić bez problemu wszędzie, nawet na głębokiej wsi. Internet mobilny w tym kraju działa bardzo dobrze i jest stosunkowo tani. My kupiliśmy kartę Celcard z pakietem Internetu 3 GB za 5,5 USD. Zasięg tylko na wsi był kiepski, a poza tym działał bardzo dobrze.
  • Internet: Nie ma z tym problemu, dostępny jest niemal w każdym hotelu.
  • Waluta: Jak widzicie większość cen podajemy w $ bo w Kambodży używa się tej waluty na co dzień, wymiennie z Rielami. 1 USD = 4 0000 Riel. Bardzo często płacąc dolarami w sklepie resztę dostaje się w rielach. Przelicznik jakiego używają ludzie w sklepach jest bardzo korzystny, więc czy się płaci w USD czy Riel, wychodzi na to samo.

 

Kambodża jest krajem, który warto odwiedzić, ale tylko na chwilę. Jest to też pierwszy kraj, do którego szczerze mówiąc, nie mamy ochoty wracać. Ale to tylko nasze subiektywne odczucia. Większość osób, które spotkaliśmy w podróży, bardzo ten kraj lubi. My po prostu mamy wrażenie, że przez 3 tygodnie zobaczyliśmy tam wszystko co się dało i jeszcze zdążyliśmy się wynudzić. Nie byliśmy jednak w Sihanoukville ani pobliskich wyspach, a to właśnie ze względu na to miejsce, wielu backpakersów lubi Kambodżę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *