Podróżne Opowieści

Gdzie wybrać się na wakacje do Tajlandii? Do Krabi!

 

Krabi to nasze ulubione miejsce na wypoczynek w Tajlandii. Choć turystów tu nie brakuje, szczególnie w sezonie, to nie jest jeszcze aż tak źle, jak w innych bardziej popularnych miejscach w tym kraju. A jest na prawdę pięknie, przystępnie cenowo I do tego jest tyle rzeczy do robienia, że nie da się nudzić 😉 Okolice Krabi znane są z pięknych plaż, otoczonych charakterystycznymi wyspami, które wyrastają wysoko ponad taflę wody, tworząc niesamowity krajobraz.

W Krabi byliśmy w czasie naszej trzyletniej podróży w sumie 2 razy. Za pierwszym razem zatrzymaliśmy się tutaj, bo było nam najzwyczajniej po drodze, jadąc autosopem z południa na północ kraju. Planowaliśmy zostać 1 noc, a skończyło się na 3 i każdy kolejny dzień podobał się nam coraz bardziej. Dlatego przy następnej wizyciej w Tajlandii (rok później), nie zastanawialiśmy się ani chwili co do tego gdzie pojechać i z góry postanowiliśmy zostać tam cały tydzień 🙂

Informacje praktyczne:

Kiedy przyjechać.

Sezon w Krabi trwa mniej więcej od listopada do marca i wtedy może być tu naprawdę tłoczno. Ceny mocno wzrostają, szczególnie w okresie świąt Bożego Narodzenia i Chińskiego Nowego Roku. Natomiast od czerwca do października trwa pora deszczowa, więc turystów jest dużo mniej, a szanse na dobrą pogodę są mimo wszystko całkiem spore. Za pierwszym razem byliśmy w Krabi w marcu czyli pod koniec sezonu, a za drugim razem w październiku, a więc jeszcze przed jego rozpoczęciem. Pogoda była dokładnie taka sama podczas tych oby dwóch razy. I choć prognoza pogody pokazywała ciągłe deszcze w październiku, to nie spadła na nas ani kropla, a słońce grzało niemiłosiernie. Chyba nie musimy pisać, że dużo bardziej przydało nam do gustu Krabi przed sezonem. Niższe ceny, mniejszy tłok, a plaże niemal puste. Byliśmy zachwyceni 🙂

Miasto Krabi, An Nang, Klong Muang

Samo miasto Krabi nie jest zbyt ciekawe i nie ma sensu się tam zatrzymywać (Krabi to zarówno nazwa miasta jak i regionu, my używamy tej nazwy z myślą o regionie). Dlatego pojechaliśmy do Ao Nang, czyli mniejszej miejscowości położonej nad morzem, z ładną dużą plażą, wzdłuż której toczy się życie. W trakcie sezonu konieczna jest rezerwacja pokoju z conajmniej kilkudniowym wyprzedzeniem. Po sezonie zupełnie nie ma takiej potrzeby, warto jednak ją zrobić, bo zarówno agoda.com jak i booking.com robią super promocje. W efekcie płacąc przez te strony już po raz kolejny zdarzyło się nam, że cena jest niższa, niż jakbyśmy chcieli zapłacić gotówką na miejscu.

Plaża w Ao Nang. Taki zachód słońca to codzienność. My porę odpływu i brak palącego słońca wykorzystywaliśmy do gry w frisbee 🙂

Alternatywą dla Ao Nang jest odalona od niego o 10km nadmiorska wioska – Klong Muang. Gdy byliśmy w Krabi w sezonie, to właśnie w niej się zatrzymaliśmy, ze względu na znacznie mniejszą liczbę turystów. Sama wioska jest mała, ale jest w niej wszystko czego trzeba, czyli plaża, hotele, klimatyczne knajpki na plaży, sklepy spożywcze i oczywiście salony masażu. Gdy jednak przyjechaliśmy przed sezonem, zatrzymaliśmy się w Ao Nang w budżetowym resorcie Blue Ba You. I to jest zdecydowanie nasz faworyt. (Ale tylko i wyłącznie w przypadku pokoju z wentylatorem. Te z klimatyzacją miały nieprzyjemny zapach). Mieliśmy mały domek z malutkim tarasem wychodzącym na zieloną przestrzń wspólną. Plaża po drugiej strnie ulicy. Cena najniższa jaką znaleźliśmy, a sam resort nieco oddlony od centrum więc panowała w nim przyjemna cisza i spokój. Tylko w weekend zrobiło się tłoczno, za sprawą lokalnych Tajlandczyków, którzy zjechli się całymi rodzinami 🙂

Co zobaczyć w Krabi

Dla tych którzy lubią aktwny wypoczynek Krabi jest idelne. A atrakcją numer 1 jest island hopping, czyli całodniowa wycieczka łódką po pobliskich wyspach. Jakby ktoś chciał zobaczyć je wszystkie, to zajęłoby mu to kilka dni. My zdecydowaliśmy się na 2 pakiety. 

Pierwszy to wyspy Hong. I choć nie było aż tak ładnie jak poczas island hopping w El Nido na Filipinach (tutaj) to i tak było pięknie. Niestety będąc tam w sezonie, wyspy przepełnione były turystami i łodziami. No ale co zrobić, nic dziwnego że każdy chce je zobaczyć 🙂 Jedyne co się nam nie spodobało, to fakt że pomimo obietnic nurkowania na rafie koralowej, nigdzie jej nie ujrzeliśmy.

Najbardziej spodobała się nam ta malutka plaża otoczona ze wszystkich stron wysokimi skałami. Przewodnik nazwał ją Paradise Beach 🙂

Drugi pakiet to 4 islands, czyli Phra Nang, Koh Poda, Chicken Island, Koh Tub&Koh Mor, nie robi już takiego szału jak wyspy Hong, ale jest oczywiście bardzo ładnie. Najbardziej spodobała się nam Koh Poda z pojedyńczą wystającą skałą. To tutaj zatrzymaliśmy się na lunch i szczerze mówiąc ciężko wyobrazić sobie do tego lepsze miejsce 🙂

Natomiast plaża Phra Nang to jedna z naszych ulubionych, jednak o niej będzie później, bo to nie wyspa, tylko plaża do której z Ao Nang za 100 BHT można dostać się taksówką wodną na włąsną rękę, więc trochę szkoda że została zaliczona do 4 islands, bo wolałabym zobaczyć zamiast niej jakąs inną wyspę, na którą na włąsną rękę nie dopłynę. Na chicken island nawet się nie zatrzymaliśmy, tylko pod nią podpłyneliśmy, żeby zrobić zdjęcie skały o kształcie kurczaka. Nie będę tego nawet komentować. Za to Koh Tub &K oh Mor to 2 przepiękne małe wysepki połączone ze sobą ścieżką dostępną tylko podczas odpływu. Cudowane miejsce z idealnie błękitną wodą. 

Choć obie wycieczki były fajne, to jakbym miała zdecydować się tylko na jedną, to zdecydowanie wybrałabym wyspy Hong. Co ciekawe ceny w agencjach za tą samą wycieczkę, znacznie się różnią. Nam udało się dostać wycieczkę po wyspac Hong za 600 BHT/os + 300 BTH/os za opłatę wejściową do parku narodowego, którą uiszcza się samemu po dopłynięciu na wyspę. To była cena w sezonie. Poza sezonem można ją znaleźć za 100 BHT taniej. Wycieczka na 4 islands wyniosła nas 700 BHT/os już z wliczoną opłątą do parku. Alternatywą przy podróżówaniu z grupą znajomych jest wynajęcie własnej łodzi (ok. 1800 BHT) i popłynięcie tam samemu. Co byłoby zdecydowanie najlepszym rozwiązaniem, bo można wyruszyć skoro świt i cieszyć się tymi pięknymi wyspami bez natłotku turystów, bo wszystkie zorganizowane wycieczki ruszają o tej samej godzinie – o 9.00.

Najpopularniejszą wycieczką jest jednak ta na wyspę Phi Phi, gdzie kręcono film The Beach. Jest ona jednak dość daleko, a poza tym jest bardzo popularna, a przez tak to okrutnie zatłoczona, że postanowiliśmy sobie ją odpuścić. Cena niestety też jest wyższa niż wszystkich pozostałych.

Plaża Railey i Phra Nang Do obu plaż można się dostać tylko drogą morską – taksówkami wodnymi z plaży w Ao Nang, koszt biletu w jedną stronę to 100 BHT/os (10zł). Te plaże są obłędne i skradły nasze serca! I choć też są pełne turystów, to są na tyle duże, że nie stanowi to problemu. Najlepiej popłynąć w jedną stronę na plażę Phra Nang, przejść na pieszo na plażę Railey i stamtąd wracać wodną taksówką do Ao Nang.

Phra Nang Beach jest idealna – drobny jasny piasek, czysta woda, piękne widoki w oddali i te wystające z wody wyspy w postaci stromych i wysokich ścian skalnych. Do szczęścia brakuje tylko rafy koralowej z rybkami 🙂  Za to znajdują się tutaj pływające oryginalnie wyglądające łodzie z jedzeniem, gdzie można kupić coś obiad, przekąski czy zimne piwo. Znajduje się tutaj też jaskinia pełna… figurek penisów.Ta plaża to też bardzo popularne miejsce wśród wspinaczy skałkowych. Dla tych szukających dodatkowej dawki adrenaliny, w sam raz 🙂 Ale jest coś jeszcze. Coś co było głównym powodem naszej wizyty na tej plaży.

Niedaleko Phra Nang Beach, na wzgórzu ukryta jest sekretna Laguna. Pomimo że jej lokalizacja widnieje w każdej poglądowej mapce rejonu, to dociera tam bardzo mało turystów. Droga do laguny jest bowiem trudna i niebezpieczna. Na początku trzeba pokonać strome podejście na szczyt wzgórza, gdzie do pomocy mamy stare, wysłużone już liny.

To ta łatwiejsza część trasy do sekretnej Laguny; Krabi

To jednak dopiero początek, bo cała zabawa zaczyna się na ostatnim odcinku trasy, gdy trzeba zejść w dół po niemal pionowej ścianie skalnej, a do asekuracji służy trzymana w rękach, mocno wysłużona już lina. Dla nas nie było to nic trudnego, ale z podziwem parzyliśmy na innych którzy pokonują swój strach i schodzą w dół razem z nami, choć nigdy wcześniej nie mieli doczynienia ze wspinaczką skałkową. To dzięki tym trudnością, sekretna laguna pozostaje dostępna tylko dla nielicznych. Nie ma tam grup piszczących chińczyków. Na dnie laguny czeka na odważnych cisza i spokój. [Edit: Niestety w 2017 roku liny zamieniono na bambusowe drabiny, przez co dotarcie do laguny jest znacznie łatwiejsze. Efek? Dużo więcej ludzi, choć póki co nadal żadne zorganizowane grupy tam nie docierają.] 

Sekretna Laguna; Phra Nang, Krabi

Laguna otoczona jest ze wszystkich stron stromymi ścianami skalnymi, więc naprawdę robi wrażenie. Woda może nie wygląda zachęcająco żeby się w niej wykąpać, ale przepłynięcie tego jeziorka wpław jest dużo łatwiejsze niż obejście go dookoła. My zrobiliśmy to i to. A po drugiej stronie znajduje się mała jaskinia.

Sekretna laguna; Phra Nang, Krabi

Po wydostaniu się z laguny, udaliśmy się na punkt widokowy, z którego rozpościera się niczego sobie panorama na plaże – Railey Beach East i West 😉 Po czym zeszliśmy na dół zobaczyć je z bliska. Plaża Railey jest znacznie większa i szersza, ale za to nie robi aż takiego wrażenia jak Phra Nang.

Co jeszcze można robić w Krabi? Gdy już znudzi się plażowanie, warto wynająć skuter! Ta przyjemność kosztuje całe 250 BHT, czyli 25zł! aż głupio było by nie skorzystać. Tym bardziej że jest co zwiedzać. Z samego rana wybraliśmy się do Tiger Cave (Jakinia Tygrysa). Niech was jednak nie zmyli nazwa, bo zamiast schodzić pod ziemię, jak to przeważnie się robi w przypadku wizyty w jaskini, trzeba podjeść 1237 schodów w górę! Niby nic takiego, ale w pełnym słońcu robi się z tego wyzwanie. Za to widok jest super, więc warto się trochę pomęczyć.

Korzystając ze skuteru, tego samego dnia południu wybraliśmy się w góry na mały trekking. A konkretnie do Khao Khanab Nam (Dragon Crest Mountain). To leśna ścieżka z dwoma punktami widokowymi i malutkim wodospadem w którym można się odświeżyć po drodze 🙂 Bardzo przyjemna, nieco stroma trasa. Wejście na górę zajmuje mniej niż godzinkę. A widoki, no cóż… warte każdej kropli potu!! 

Żadko zdaża się nam gdzieś usiąść i tak po prostu podziwiać widok. Ale tak właśnie było w tym przypadku. A dzięi temu że byliśmy późnym popołódniem, mieliśmy całe to miejsce tylko dla nas. I zachód słońca jako wisienkę na torcie.

Krabi okazało się najładniejszym miejscem jakie odwiedziliśmy w południowej Tajlandii. I choć takich miejsc na zachodnim wybrzeżu tego kraju jest całe mnóstwo, to z powodu masowej turystyki, która w tym rejonie osiąga poziom najwyższy, zrezygnowaliśmy z tych najbardziej obleganych, jak Pukhet czy Koh Samui. Niestety w tym kraju bardzo trudno uświadczyć ciszy i spokoju pięknych plaż, które widnieją na zdjęciach pocztówkowych. Jedyne co można zrobić, to wybrać mniejsze zło, czyli miejscowości mniej zatłoczone 😉 Ponoć z tego właśnie względu coraz więcej osób wybiera północ Tajlandii. I faktycznie, jest tam zdecydowanie mniej turystów. Północna Tajlandia jest dużo bardziej autentyczna, kultura Tajów jeszcze niezepsuta przez masową turystykę. Jest tylko jeden problem – nie ma tam plaż. Północ Tajlandii to jak dla nas zupełnie inny kraj. Choć dużo ciekawszy kulturowo, to niestety już nie tak piękny jak południe. Ale jeśli ktoś ma więcej czasu to zdecydowanie warto się tam wybrać! Ludzie są przyjemniejsi, jedznie smaczniejsze, klimat łągodnieszy, masaże Tajskie lepsze 🙂

4 odpowiedzi do artykułu “Gdzie wybrać się na wakacje do Tajlandii? Do Krabi!

  1. Nuleczka31

    ´´ Niestety w tym kraju już nigdzie nie uświadczy się ciszy i spokoju pięknych plaż, które widnieją na zdjęciach pocztówkowych. Jedyne co można zrobić, to wybrać mniejsze zło, czyli miejscowości mniej zatłoczone`´´
    Czyli np jakie miejsca polecacie? Zalezy mi na pieknych plazach, pieknej pogodzie w listopadzie i spokoju 🙂

    1. Admin Autor

      Niestety sami nie wiemy 🙁 My byliśmy w Tajlandii na południu tylko w kilku miejscach i wszędzie było bardzo dużo ludzi. NAjmniej tłoczno było chyba na Ko Muk – ale tam niestety nie było tych pięknych krajobrazów z wyspami. Wydaje nam się, że piękne plaże i spokój w Tajlandii, zwłaszcza w sezonie, niestety nie idą w parze 🙂 Sami jesteśmy ciekawi gdzie znaleźć te wymarzone miejsce.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *