Podróżne Opowieści

Malezyjskie plaże

Wschodnie wybrzeże Malezji znane jest z pięknych plaż, które ciągną się na całej długości linii brzegowej i okolicznych wyspach. W niektórych miejscach można spotkać żółwie morskie, niegroźne rekiny i całe mnóstwo małych lub większych kolorowych rybek pływających w okolicach rafy koralowej. Malezyjskie plaże są  naprawdę ładne, a przy tym w większości przypadków pozbawione turystów.

Plaża w Kemasik

Plaża w Kemasik (wschodnie wybrzeże)

Jedna z plaż zachodniego wybrzeża

Jedna z plaż zachodniego wybrzeża

Plaża na wschodnim wybrzeżu

Plaża na wschodnim wybrzeżu

 

 

 

 

 

 

Podróżowaliśmy wzdłuż wschodniego jak i zachodniego wybrzeża i zdecydowanie ładniejsze jest to wschodnie. Szczególnie spodobała się nam plaża Kemasik, choć Cherating też niczego sobie. A do tego w środku tygodnia były zupełnie puste. Choć i tak najładniejsze plaże są na wyspach, a w ich przypadku nie ma znaczenia czy po wschodniej czy zachodniej stronie.

Wysepka na zachodnim wybrzeżu

Wysepka na zachodnim wybrzeżu

Blisko granicy z Tajlandią na wschodnim wybrzeżu położone są Perhantian Islands – rajskie wyspy na których zatrzymaliśmy się na parę dni. Choć bynajmniej nie po to, żeby leżeć na plaży. Wyspy Perhantian są jednym z tańszych i zarazem bardzo atrakcyjnych miejsc, żeby zrobić kurs nurkowania. Ale o tym w innym poście 🙂  Wyspy Perhantian to dwie sąsiednie wyspy, oddalone od lądu o ok. 45 min drogi szybką łodzią. Dostać się na nie można z Kuala Besut, a bilet w dwie to koszt 50-70 MYR/os (50-70zł).

Na wyspie Perhentian

O mniejszej wyspie Pulau Perhantian Kecil słyszeliśmy, że  jest bardziej niskobudżetową opcją,  z tańszymi  noclegami (faktycznie nocleg można dostać już za 20 MYR/pokój!). Duża wyspa czyli Pula Perhantian Besar to ponoć miejsce bardziej rodzinne, spokojniejsze, z większą ilością luksusowych kurortów (nie możemy tego jednak 100% potwierdzić, bo nie sprawdzaliśmy). My zdecydowaliśmy się na mniejszą wyspę, bo to na niej znajduje się więcej ośrodków do nauki nurkowania. I to na tej wyspie na końcu plaży Coral Bay, znaleźliśmy nasz domek marzeń.DSC06691

 

Cały w drewnie i z tarasem wychodzącym ponad morze. Jako że podróżujemy niskobudżetowo, przez 95% czasu zatrzymujemy się w najtańszych opcjach noclegowych, nie zwracając uwagi na ich lokalizację czy stan. Tym razem chcieliśmy w końcu poczuć się jak w domu. Kosztowało nas to 50 MYR/dzień (50zł), ale po tym jak z wielkim trudem utargowaliśmy 100 MYR zniżki na kurs nurkowania, a do tego Magda znalazła 50 MYR na plaży, to w sumie tak jakbyśmy 3 dni w naszym domku marzeń mieli za darmo 😉

Wyspa sama w sobie jest przepiękna i naprawdę zrobiła na nas wrażenie, co od czasu pobytu na Filipinach, nie udało się to żadnej innej. Wyspa jest stosunkowo mała, dzięki czemu można w przeciągu kilku godzin zwiedzić ją na pieszo, choć dla tych bardziej wygodnych, dostępne są też taksówki wodne. Jedynym dużym minusem są tutaj ceny jedzenia, które niestety odbiegają od tych na lądzie. Jeżeli kiedyś mielibyśmy okazję tam wrócić, to zrobilibyśmy najpierw porządne zakupy na lądzie, tym bardziej że w tych tańszych ośrodkach dostępna jest kuchnia. W razie czego zawsze można się wybrać do wioski rybackiej po drugiej stronie wyspy (ok. 1h marszu), gdzie ceny są normalne, a widoki po drodze niezapomniane.

Jedna z wielu małych plaż na wyspie Perhentain

Jedna z wielu małych plaż na wyspie Perhentain

Na wyspie są dwie główne plaże na których zlokalizowane są różne ośrodki i knajpki z jedzeniem. My byliśmy na Coral Bay po zachodniej stronie wyspy, po wschodniej stronie znajduje się natomiast Long Beach, jednak w lutym morze było tam jeszcze bardzo wzburzone i większość resortów dopiero szykowała się do sezonu. W efekcie czego plaża była bardzo zaniedbana i niezbyt przypadła nam do gustu, choć ponoć w sezonie jest królem wyspy.

Long beach

Long beach

Jeżeli ktoś lubi snorkeling to znajdzie się w raju. Dostępne są wycieczki snorkelingowe (30MYR/os), podczas których łodzią przypływa się na małe plaże, gdzie w jednym miejscu można pływać z żółwiami morskimi, w innym z małymi, w pełni bezpiecznymi dla człowieka rekinami, a wszędzie indziej w otoczeniu przepięknej rafy koralowej. Brzmi nieźle co?:)

DSC06720

Co nam się tutaj też bardzo spodobało, to subklimat wyspy, który sprawa, że nie jest tam tak gorąco jak na lądzie. Od listopada do lutego trwa tutaj monsun i w tym okresie wyspa jest praktycznie wyludniona. Ruch turystyczny zaczyna się od połowy lutego i z każdym dniem morze staje się coraz bardziej łagodne, przez co przybywa odwiedzających. My byliśmy tutaj pod koniec lutego i temperatura była wręcz idealna, a turystów mało. Choć zdarzały się pochmurne dni, a wieczorami czasami padało, to lepsze to niż nieziemski upał jaki panuje w tym czasie na wyspie Langkawi!IMG_4783

 

Langkawi  zlokalizowane jest dla odmiany na zachodnim wybrzeżu (prom z Kuala Perlis – 18 MYR/os w 1 stronę), a znane jest w Malezji przede wszystkim jako wyspa bezcłowa. Podobno rząd Malezyjski chcąc zachęcić zagranicznych turystów do odwiedzania tego miejsca, wprowadził tu obrót bezcłowy, dzięki czemu jest to jedyne miejsce w Malezji kontynentalnej, gdzie alkohol jest tani jak woda. Jeśli jednak ktoś spodziewa się z tego powodu wyspy wypełnionej dyskotekami i klubami to jest w błędzie. Na głównej plaży znajduje się wiele klimatycznych knajpek i restauracji, a wszystko odbywa się w dobrym guście i spokoju.

Plaża Pantai Cenang

Sama wyspa została w pełni zaadoptowana na potrzeby turystyczne i oferowane jest tu wszystko czego tylko można zapragnąć na wakacjach – skutery wodne, panoramiczny lot helikopterem, skakanie ze spadochronem, sky train,  wycieczki łódką na pobliskie wyspy oraz cały szereg przeróżnych wycieczek lądowych, pozwalających odkryć to co wyspa w sobie kryje. Wyspa jest całkiem duża, więc żeby ją zwiedzić warto wynająć skuter (ok. 35MYR/dzień). Główna plaża – Pantai Cenang jest faktycznie ładna –szeroka i długa, z miękkim białym piaskiem i dość czystą wodą.

DSC06930

Jest to jedno z ładniejszych miejsc do podziwiania zachodu Słońca na wyspie, co przyciąga ok. 19.00 tłumy turystów.  Istne szaleństwo! Wystarczy jednak odejść na północny koniec plaży, żeby cieszyć się pełnią spokoju.

Długo zastanawialiśmy się czy tu przyjeżdżać, bo Langkawi nie ma w sobie nic, co by nas interesowało, oprócz jednej rzeczy 🙂 Ale po 3 miesDSC06888iącach przebywania w krajach muzułmańskich, gdzie alkohol jest bardzo drogi (piwo 0,33 – 8zł) mieliśmy ochotę na krótki pobyt w typowo polskim stylu 🙂 I tak spędziliśmy na tej wyspie 2 dni, nie robiąc kompletnie nic poza wylegiwaniem się na plaży, nadrabianiem zaległości na blogu i piciem zimnego i taniego piwka. Po takim wypoczynku znów możemy ruszać dalej 🙂 Sezon na Langkawi trwa od listopada do kwietnia. Znacznie się więc różni od sezonu na Perhentian, który zaczyna się dopiero w marcu. Jeżeli mamy porównać te wyspy, to znacznie bardziej przypadła nam do gustu Perhentian. Choć będąc na niej, wydawało się nam, że jest mocno turystyczna, to po przyjeździe do Langkawi, okazało się, że wcale nie było z nią tak źle 🙂

4 odpowiedzi do artykułu “Malezyjskie plaże

    1. asia

      hej 🙂 piszecie o drogim jedzeniu. Możecie podać przykładowe ceny? Rozważam ten kierunek, ale wolę najpierw wiedzieć, czy mnie stać 😉 Prosiłabym również o namiary na ośrodek, w którym byliście. Ceny noclegów na większej wyspie wg agody zawrotne, raczej odpada. Rozumiem, że lipiec/sierpień to odpowiednia pora na wyjazd w tę część Malezji?

      1. Admin Autor

        Drogie jedzenie w porównaniu z pozostałą częścią Malezji – generalnie Malezja jest tania – dużo tanśza niż Polska. Na Perhantian wszystko jest trochę droższe, ale cały czas ok. Np na lądzie śniadaniowe danie Roti Cenai to ok 1.2 MYR na Perhantian ok 2 – 3. Smażony ryż na lądzie to ok 5 MYR – na Perhantian 8 – 9 MYR. Mimo wszystko warto wybrać się na Perhantian

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *