Podróżne Opowieści

Ożesz ty Osh

Było już późno i ciemno gdy dojechaliśmy do Osh. Przyjechaliśmy taksówką, bo gdy w końcu udało się nam wyjechać z gór i dostać do Jalal Abad, marszrutki już nie jeździły, a byliśmy tak zmęczeni, że z góry odpuściliśmy sobie stopa. Jechaliśmy do Osh już 3 dzień, nie było mowy o kolejnym nieplanowanym postoju.  Kierowca obiecał nam podwózkę pod dom naszego hosta. Szybko się jednak okazało, że nie będzie tak łatwo. Po konsultacji z kolegą po fachu, najwyraźniej stwierdził że sobie nie poradzi i przesadził nas do lokalnej taksówki, samemu za nią płacąc. Dla nas było to bez różnicy, najważniejsze że w końcu dojechaliśmy do  jednego z najbardziej niesamowitych miejsc w jakich byliśmy w Kirgistanie – dom Aftaba i jego pakistańskich przyjaciół.
DCIM100MEDIA Aftab pochodzi z Pakistanu, jednak tutaj w Kirgistanie studiował medycynę, poznał żonę, a aktualnie oprócz odbywania stażu, rozkręca różne genialne interesy, jak to na Pakistańczyka przystało. Niedawno z przyjacielem z roku (również z Pakistanu) wynajęli olbrzymi dom w Osh i planują zrobić z niego hostel, wynajmować pokoje, przyjmować podróżników z całego świata tak, żeby było wesoło, śmiesznie i towarzysko. Ale póki co przyjmują ich tam za darmo;) Spędziliśmy z nimi 3 dni podczas których zdążyliśmy zakochać się w Pakistanie. Oprócz dwóch młodych lekarzy była tam jeszcze dwóch innych Pakistańczyków. Wspólnie jedliśmy przygotowane przez nich posiłki, rozmawialiśmy, zwiedzaliśmy miasto i odpoczywaliśmy. Nam też się w końcu coś z życia należy;)
DSC01079Co do samego miasta to jest tutaj zdecydowanie cieplej niż w pozostałych rejonach. Byliśmy  tam na początku października, a w koszulkach na krótki rękaw, długich spodniach i sandałach nadal było nam za gorąco. Nie można tego za to powiedzieć o lokalsach, bo oni już kurtki nosili. Wolimy więc nie wiedzieć jak tam wygląda lato 🙂
DSC01023Zachwalany przez wszystkich miejski bazar faktycznie robi wrażenie. Jest ogromny. Można tam tanio i smacznie zjeść, zaopatrzyć się w owoce i bakalie lub w cokolwiek innego co przyjdzie nam do głowy J jeżeli nie potrzebujemy nic, to i tak warto się po prostu tam przespacerować. Jednak dla miłośników spacerów, miasto Osh przygotowało coś wyjątkowego – świętą górę wpisaną na Listę Światowego Dziedzictwa Unesco w samym centrum miasta 🙂 Oczywiście wybraliśmy się zobaczyć to niebywałe miejsce. Fajnie było móc wejść na szczyt i spojrzeć na miasto z góry, ale jako miłośnicy natury wolimy góry otoczone ciekawszymi widokami niż zatłoczone i zakurzone miasto. A już największym błędem było wejście do muzeum, które znajduje się w jej wnętrzu. Nie dość że obcokrajowiec płaci potrójną stawke, to spotyka go tam tylko rozczarowanie.  Miałem nadzieję, że dowiem się czegoś o historii świętej góry, a dostałem misz masz różnych dziwnych rzeczy od wypchanych zwierząt, kamiennych talerzy po tandetne świecidełka.  Góra tak, muzeum zdecydowanie odradzamy.
Przekonaliśmy się też o tym, że to co w Polsce jest oczywistością, w innych krajach już nie koniecznie. Taka pocztówka – u nas dostępna w każdym mieście, na poczcie chyba też można dostać. A tutaj?? Osh jest drugim największym miastem w kraju, do tego z jednym z bardzo nielicznych zabytków UNESCO , a zapytana Pani na poczcie o pocztówkę odesłała nas do … Biszkeku J Ahh ten Kirgistan. Na szczęście w domu naszych przyjaciół odpoczywaliśmy od tych kirgiskich absurdów przy pysznym pakistańskim jedzeniu. Wszystko domowej roboty, łącznie z chlebkami, które wypiekane były w domowym piecyku powstałym na szybko w ogrodzie – po prostu pyszności. Nie mogliśmy wyjść z podziwu jak to możliwe, że zwykła fasola i trochę przypraw mogą tak smakować!

W końcu nie zostało nam nic innego jak ruszyć w drogę w kierunku wielkiej chińskiej niewiadomej. Dość sprawnie pokonaliśmy dzielące nas od granicy kirgisko chińskiej kilometry i mieliśmy nadzieję, że tego samego dnia przenocujemy na chińskiej ziemi. Niestety radość była przedwczesna, ponieważ tuż przed naszym przyjazdem zamknięto granicę i dopiero następnego dnia mogliśmy wkroczyć do Chin.
Drogę do granicy umilały nam góry. Przyzwyczailiśmy się już do tego, że góry w Kirgistanie są wszędzie, ale tutaj pierwszy raz zobaczyliśmy takie wysokie ! Tego dnia wjechaliśmy samochodem na przełęcz na wysokości ok 3600 m.n.p.m. 🙂 Wioski po drodze znajdowały się na wysokości ok 3000m.n.p.m., a wisieńką na torcie była możliwość zobaczenia Piku Lenina – jednej z góry Śnieżnej Pantery! Ślina to nam leciała przez te widoki cała drogę, aż głupio było przed kierowcami 🙂
DSC01098 DSC01122Niestety piękna kirgiska rzeczywistość szybko się skończyła i zderzyliśmy się ( prawie dosłownie) z chińskim smokiem:) Przejście Irekshtan każdemu podróżnikowi dostarcza porządnej dawki emocji! Ale absurdy chińskiego przejścia granicznego opiszemy w  następnym poście.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *