Podróżne Opowieści

Przydatnik po Kazachstanie naszym śladem

Oprócz naszych wspomnień z różnych miejsc, będziemy pisać przydatnik  – taki mały zbiór przydatnych informacji, które mogą się Wam przydać.
Z lotniska w Ałmaty do miasta można dostać się 4 autobusami: 79, 86, 92, 106. Aczkolwiek pod samo lotnisko podjeżdża tylko #79. Trzeba podjechać nim jeden przystanek i tam już czekają pozostałe. Informacja turystyczna na lotnisku informuje, że pierwszy autobus odjeżdża o 6.00 rano, ale widzieliśmy już jeden ok. 5.30. Na lotnisku czeka też wielu taksówkarzy, standardowa cena to 3000 KZT.  Jeden kierowca w rozpaczy zaproponował nam nawet 1000 KZT 🙂 ale my i tak zdecydowaliśmy się na autobus, który pomimo braku rozkładu jazdy i wczesnej godziny, pojawiał się tam dość często. Koszt jednorazowego przejazdu komunikacją miejską to 80 KZT (około 1 zł). W mieście można kupić kartusze z gazem (gwint i przekłuwane) w sklepie sportowym Mega Center koło Parku Pierwszego Prezydenta.

Co warto zobaczyć w Ałmaty :
– Park Pierwszego Prezydenta,
– Park Panfiłowa – Sobór Wniebowstąpienia Pańskiego i pomnik zwycięstwa,
– Zielony Bazar,

Park Pierwszego Prezydenta

Park Pierwszego Prezydenta

Big Almaty Lake
Z miasta do Big Almaty Lake można dostać się stopem jak to zrobiliśmy my, choć nie było łatwo. Można też podjechać do Parku Pierwszego Prezydenta i stąd łapać stopa, bo tam zaczyna się droga nad jezioro lub złapać autobus 28. Nie jedzie on jednak pod samo jezioro. Z ostatniego przystanku do jeziora pozostaje ok. 7 km pod górę na pieszo. Proponujemy ruszyć przed siebie a po drodze łapać stopa. Na pewno ktoś się zatrzyma. Większość samochodów podjeżdża pod zorganizowany parking ok. 3 km przed jeziorem – droga do jeziora jest bardzo ładna i łatwa. Nad samym jeziorem trzeba uważać na pograniczników – jest tam tabliczka z informacją o strefie przygranicznej i po jej przekroczeniu mogą wymuszać na turystach dodatkowe opłaty. Tak też było w przypadku grupy amerykanów którzy byli tam przed nami. My byliśmy nad jeziorem ok. 10 min i widzieliśmy już idących w naszą stronę pograniczników – nie czekaliśmy na nich i zeszliśmy bez problemu na parking

Big Almaty Lake

Big Almaty Lake

Kanion Szaryński

W mieście musicie pojechać na dworzec Sajahat i następnie autobusem 11 na wylotówke z miasta. Tam już bez problemu można łapać stopa na Chilik, lub czekać na marszrutkę. Za miejscowością Kokbek jest rozjazd i kierujemy się na Kegen. W pewnym momencie przy drodze jest drogowskaz na Kanion Szaryński – mamy tutaj jeszcze ok. 10 km do Kanionu. Jest to bezdroże, nie wiemy jak w sezonie, ale jak my byliśmy to samochody zaczęły jeździć w stronę Kanionu od godz. 10. Powrót do głównej drogi nie stanowi problemu – jak jest duży ruch w Kanionie to ktoś na pewno Was zabierze. W centrum Kanionu jest ośrodek rekreacyjny, gdzie można wynająć domek do spania, jurtę, można tam zjeść posiłek, przejechać się konno, na rowerze, czy na kładach. Bardzo fajne udogodnienia. 

 

Znak na Kanion

Znak na Kanion

Cywilizacja w sercu Kanionu Szaryńskiego

Cywilizacja w sercu Kanionu Szaryńskiego

Kulsai Lakes

Dotarcie stopem do jeziorek polecamy tylko tym najbardziej wytrwałym. Jeżeli  nie dysponujecie dużym zasobem czasu i cierpliwości chyba najlepiej wziąć taksówkę. My jechaliśmy stopem, ale straciliśmy mnóstwo czasu i przeszliśmy z plecakami bardzo dużo kilometrów, choć okolica jest tak piękna, że jakoś bardzo nam to nie przeszkadzało:) Przed miejscowością Aksay jest zjazd z głównej drogi na Saty- Kulsai Lakes. Z tego zjazdu mamy jeszcze ok. 100 km do celu. Ostatnie 50 km to dziurawa szutrówa. Przed Saty w lewo jest droga prowadząca do jeziorka Korduli – nie byliśmy, ale widzieliśmy zdjęcia – na pewno warto. Do Jeziorek Kulsai droga wiedzie przez wioskę, gdzie możemy zrobić zakupy w sklepie. Przed jeziorami trzeba wykupić bilety wstępu do parku – po 700 KZT na osobę (ok. 10 zł.). Na miejscu można zrobić 2 – 3 dniowy trekking między jeziorami (są 3). Nad głównym jeziorkiem znajduje się ośrodek w którym można spać i cos zjeść. Jakie są warunki i ceny nie wiemy, bo nie korzystaliśmy.

Saty :)

Saty 🙂

Przejście graniczne Kegen – Karakol

Dość trudno dostać się tam stopem, a jeszcze trudniej wydostać. Od ostatniej wioski (Karkara) w Kazachstanie do przejścia granicznego jest ok. 10km, więc od biedy jak nic nie będzie jechać to można się przejść. Cena za podwózkę to ok. 2000 KZT. Nam po ok. 30 min czekania udało się złapać darmowego stopa. Na samym przejściu granicznym nie było żadnych problemów z celnikami. Gorzej z dotarciem do Karakol, bo oddalone jest o ok. 110km, a przejście graniczne nie jest zbyt często uczęszczane. Pan celnik proponuje taksówkę za 100 $, przy czym już po pierwszej odmowie obniża do 50$. My nie zamierzaliśmy tyle płacić, ale jak zaczęło padać i temperatura gwałtownie spadła to wytargowaliśmy 35$ i czym prędzej pojechaliśmy (tym bardziej, że Magda była lekko przeziębiona). Jak na warunki Kirgiskie jest to bardzo duża suma i proponujemy targować się bardziej lub gdy słoneczko świeci to spokojnie czekać na kogoś kto będzie tymi bezdrożami z jakiegoś powodu jechał 😉

Droga do Kirgistanu

Droga do Kirgistanu

Koledzy na trasie :)

Koledzy na trasie 🙂

Stop w Kazachstanie funkcjonuje dosyć dobrze, problemy pojawiają się jednak gdy chcemy zjechać z głównej drogi. Wtedy potrzebna jest duża dawka cierpliwości i wolnego czasu. Trzeba być również przygotowanym na to że 90% naszych potencjalnych kierowców będzie chciała za taką podwózkę pieniądze, dlatego przed wejściem do samochodu warto wytłumaczyć kierowcy że my podróżujemy autostopem, że my już długo w podróży, że bez pieniędzy. W takim przypadku niestety większość osób odmówi, pomimo że jedzie w tym samym kierunku. Ale bez paniki, w końcu zawsze znajdzie się dobra dusza która nas weźmie.

2 odpowiedzi do artykułu “Przydatnik po Kazachstanie naszym śladem

  1. małejWielkiePodróże

    Dzięki za wpis! Wiadomości o Kazachstanie jak na lekarstwo 😉
    Nie ma problemu ze spaniem na dziko pod namiotem w Kazachstanie? tzn chodzi mi o to czy po krzakach nie trzeba się chować 😉
    Mam jeszcze pytanie odnosnie gazu, bo z tego co widzę sklep Mega jest dość daleko od centrum, to było jedyne miejsce gdzie go znależliscie/ktos wam polecił ?

    1. Admin Autor

      Ze spaniem w namiocie jest tak jak wszędzie chyba – lepiej się nie rzucać w oczy, albo jak jest możliwość to można zapytać się miejscowych o jakieś bezpieczne miejsce – często działa.
      A co do gazu to znaleźliśmy tylko tam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *