Podróżne Opowieści

Tasmania

Tasmania to jedna z tych magicznych krain o której uczysz się na lekcjach geografii w szkole i nigdy nawet nie przychodzi ci do głowy, że mógłbyś się tam kiedyś znaleźć. Tak przynamniej było w naszym przypadku 😉 Pierwszy raz pomyśleliśmy o niej pod kątem podróżniczym będąc już w Australii. Jesteśmy już tak blisko, a może by tak wskoczyć na prom?:) Oczywiście Australijska rzeczywistość szybko to zweryfikowała, gdy zobaczyliśmy ile taki prom kosztuje. Samolot okazał się dużo tańszy (ok. 100 AUD w 2 strony z bagażem/1os). A że od pomysłu do realizacji dzieli nas zawsze tylko chwila to nagle, pewnego pięknego poranka, znaleźliśmy się na tasmańskiej ziemi 😀 

Jeżeli wam też Tasmania wydawała się wyspą tropikalną, gdzie słońce świeci cały rok a lokalni zimę widzą tylko w telewizji, to mamy newsa. Na Tasmanii jest zimno! Klimat jest podobny do tego jaki mamy w Polsce tylko na odwrót. Te informacje nam chyba gdzieś uciekły podczas lekcji geografii, bo mocno się na miejscu zdziwliśmy 😉 Na szczęśćie lato przyszło w tym roku wcześniej, więc problemów z pogodą w czasie naszej 7-mio dniowej wyprawy przez wyspę nie mieliśmy (byliśmy na początku grudnia).

Na Tasmani poruszaliśmy się wynajętym samochodem, a noce spędzaliśmy pod namiotem na darmowych kempingach, których tutaj nie brakuje. Nasz plan zakładał zobaczenie tylu Parków Narodowych ile damy radę, plus kilka ciekawszych i ładniejszych miejsc. Dłuższe trekkingi zostawiliśmy sobie na Nową Zelandię. Na dzień dobry wykupiliśmy więc karnet do wszystkich Parków Narodowych na Tasmanii. Koszt to 60 AUD/8 tyg. Inną opcją jest każdorazowe kupowanie biletu, ale wtedy cena to 20 AUD/dobę, więc opcja pierwsza miała dla nas więcej sensu.

Parki Narodowe, które odwiedziliśmy i ich króki opis:

1.Mount Field National Park – to pierwszy z parków na naszej trasie. Jego główną atrakcją jest wodospad, a raczej ich kompleks – Russell Falls. Szału nie robi, ale skoro jest po drodze, to można się zatrzymać 🙂 Około 20 min marszu od parkingu.

2.Cradle Mountain – Lake St. Clair National Park – na początek zrobiliśmy krótki treking do zatoki dziobaków (Platypus Bay), tuż przy jeziorze St. Clair – w tym miejscu ponoć można spotkać te niezwykłe zwierzęta, oczywiście wieczorem lub wczesnym rankiem. My tam byliśmy w środku dnia więc się nam to nie udało. Ale okolica jest bardzo przyjemna, więc warto zrobić sobie tutaj spacer.

Następnego dnia w tym samym parku, ale od strony Cradle Mountain, wyszliśmy na kilku godzinny treking wokół jeziora Dove z widokiem na Cradle Mountain, a następnie przez Wombat Pool z powrotem do Ronny Creek. To zdecydowanie najlepszy dzień naszego pobytu na Tasmanii. Choć ta trasa jest bardzo popularna i spotyka się na niej sporo ludzi to warto się na nią wybrać. Trekking jest lekki łatwy i przyjemny, a przy tym oferuje piękne widoki, góry, jeziorka, łąki i biegające dzikie wombaty!! Kilka pierwszych wywołało u nas niezłą ekscytację, która trochę obniżyła się mniej więcej przy dziesiątym, ale chyba dopiero przy dwudziestym odpuściliśmy sobie robienie zdjęć 😉 Te płochliwe misiaki są przeurocze! Spotkaliśmy je właśnie w Wombat Pool.

3.Rocky Cape National Park – przejeżdzaliśmy w pobliżu i zdecydowaliśmy, że wjedziemy i w sumie nic specjalnego – morze, plaża, kamienie.

4.Narawntapu National Park – trafiliśmy do niego przez przypadek a było spoko. Park jest tuż nad morzem i jest obfity w faune i flore. Nam spodobał się ze wzgledu na dziko żyjące sobie tam kangury i to w ogromnej ilośći. Przypadkowo trafiliśmy na ich całe stado odpoczywające sobie na łące. Nigdzie nie widzielismy aż tylu kangurów co tutaj! I to nie ma znaczenia ile razy je widzieliśmy w Australii, ich widok zawsze cieszy 😉

5.Ben Lemond National Park – z głownej drogi jedzie się 25 km szutrem w jedną stronę, ale dla czekających tam widoków zdecydowanie warto 🙂 Przyjechalismy tutaj zobaczyć wijącą się po stromym zboczu drogę zygzak i nie żalujemy. Szkoda tylko, że nie mielismy wystraczajaco czasu, żeby pochodzic po okolicznych górach, bo napewno warto.

6.Freycinet National Park – To jedno z najładniejszych miejsc jakie widzieliśmy na Tasmanii. To tutaj znaduje się Wineglass Bay. Można wejść na punkt widokowy i podziwiać ją z góry lub w pewnym momencie zejść na dół na przepiękną plażę. Ale to nie wszystko. Na terenie tego parku znajduje się też Honeymoon bay, którą ze względu na epickie widoki nie można ominąć. Było tam tak ładnie, że nie mogliśmy sobie odmówić chwili słodkiego lenistwa na skalnej plaży i pływania w oceanie. Jest jeszcze jedna rzecz, którą trzeba koniecznie w tym parku zrobić – zostać na noc na darmowym kempingu przy Friendly Beaches, na którym w nocy przy namiotach biegają wombaty, oposy i skaczą kangury! To było niesamowite doświadczenie 🙂 Wszystkie zwierzaki oczywiście szukają jedzenia, więc lepiej nie mieć nic w namiocie 😉 Niestety ilość miejsc pod namiot jest ograniczona (każdy ma tam własną zatoczkę), dlatego lepiej być trochę wcześniej.

7.Tasman National Park – park słynny z olbrzymich klifów i świetnych formacji skalnych. Wpadliśmy tam przelotem i było ok. Nie byliśmy w Port Arthur a słyszeliśmy, że jest bardzo fajnie.

Inne ciekawe miejsca na Tasmnii, które udało nam się zobaczyć:

Mount Wellington – czyli najwyższa góra w okolicach Hobart, na którą można wjechać samochodem. Roztacza się stąd piękna panorama okolicy.

The Nut w okolicy Stanley – charakterystyczna góra ze ściętym szczytem. Wygląda bardzo fajnie na tle oceanu. Można na nią wejść i podziwiać okolicę z góry, ale też wjechać samochodem na pobliskie wzniesienie z rewelacyjnym widokiem na tą górę. Gdy my tam byliśmy, natrafiliśmy na samoobsługowy sklepik z warzywkami w najlepszym punkcie widokowym, taki gdzie każdy płaci ile chce i wkłada należność do puszki 🙂

Całe pólnocne wybrzeże jest przepiękne i pełne super plaż, a do tego często można znaleźć darmowe kempingi tuż przy plaży z dostępem do grila, jak naprzykład na Boat Harbour Beach, gdzie nawet było darmowe wifi.

Do tego w wielu miejscach na północy można spotkać pingwiny! Po zachodzie słońca wychodzą z morza i kierują się do swoich norek na plaży. Na trasie przy morzu pomiędzy miejscowością Penguin a Devenport znajdują się specjalne punkty, gdzie za darmo można je wieczorem wypatrywać. To są ponoć najmniejsze pingwiny na świecie 🙂

Trasa A7 z Beauty Point do Launceston – winnice, dolina rzeczna. Bardzo ładna, zielona okolica. Za 5$ można wybrać się na wine taisting 😉

Bay of Fires – piękne plaże z charakterystycznymi czerwonymi skałami. Najlepszy efekt dają podczas zachodu słońca, choć w ciągu dnia też jest super. Ta zatoka znajduje się na północ od St Helens. Na pewno warto tam pojechać.

Na Tasmanii spędziliśmy tydzień i udało się nam w tym czasie okrążyć samochodem wyspę. Najlepszym okresem na zwiedzanie jest lato, czyli koniec grudnia, styczeń i luty. Poza tymi miesiącami jest dość zimno, wietrznie i deszczowo. A śnieg w górach może padać o każdej porze roku. Ponoć pogoda na Tasmanii jest bardzo nieprzewidywalna, więc zawsze trzeba być przygotowanym na wszystko. Przylot na Tasmanię w czasie naszej trzy miesięcznej podróży przez Australię, był na pewno dużym urozmaiceniem. Wszędzie zielono, lasy, łąki z pasącymi się owieczkami i krowami, do tego góry i przepiękne plaże z białym piaskiem.
Jest innaczej niż na głównej wyspie Australii. Spotkaliśmy się wielokrotnie ze stwierdzeniem że Tasmania to taka mała Nowa Zelandia, tyle tylko że posiada wszystkie Australijskie zwierzaki 🙂

Kilka informacji pratycznych:

  • Wynajem podstawowego auta na tydzień 220 AUD + 62 AUD za ubezpieczenie wykupione w zewnętrznej firmie
  • Cena paliwa bardzo podobna do tej na głównej wyspie Australii. Kiedy my tam byliśmy wynosiła 1,214 AUD/litr
  • Infromacji gdzie znaleźć darmowych kempinów szukajcie na aplikacji WikiCampsAU
  • Tasmania bardzo miło zaskoczyła nas przyjaznym nastawieniem do niskobudżetowego podróżowania, czyli dużą ilością darmowych kempingów, czystych publicznych toalet i elektrycznych grillów, a nawet obudowanych miejsc na ogniska już z załączonym drewnem 😉
  • Ceny jedzenia w sklepach spożywczych są bardzo podobne do tych na głównej wyspie Australii, tylko ponoć w restauracjach bywa drożej. Tasmania słynie z pysznych i świeżych owoców morza, więc jak ktoś ma większy budżet to na pewno warto je spróbować. My najedliśmy się ich do oporu w Azji, gdzie kosztują grosze, więc tutaj sobie odpuściliśmy 😉
  • Gaz kempingowy można dostać na miejscu w Hobart, w każdym sklepie outdoorowym.

Jeżeli macie jakieś pytania, to piszcie śmiało 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *