Podróżne Opowieści

Wolontariat z workaway

Na stronę workaway.info trafiliśmy przypadkowo, podczas zbierania informacji o Azji. Choć trzeba uiścić jednorazową opłatę dającą roczny dostęp do ofert wolontariatu to nie zastanawialiśmy się ani chwili. Koszt to 30$ dla pary lub 20$ dla pojedynczej osoby. Portal ten działa bardzo prężnie i wystarczyło że założyliśmy swój profil i wpisaliśmy kraje do których planujemy pojechać, a lokalni ludzie sami się do nas zgłaszali. Zasady są bardzo proste – pracujesz 4-5 godzin dziennie, a w zamian dostajesz nocleg i wyżywienie za darmo. Ale zalet jest dużo dużo więcej.

My zdecydowaliśmy się zostać przez tydzień nauczycielami angielskiego w publicznej szkole podstawowej.  Gościła nas dość bogata lokalna rodzina, która traktowała nas od pierwszego momentu jak swoich członków. Byliśmy kompletnie rozpieszczani pod względem kulinarnym. Jedliśmy 5 posiłków dziennie, każde samodzielnie przygotowane przez gospodynię, a wszystko tylko z produktów które dostarcza im ich własne lub sąsiada gospodarstwo 🙂

Nasza kirgiska rodzinka :)

Nasza kirgiska rodzinka 🙂

Po spotkaniu z dyrektorem szkoły i z nauczycielem języka angielskiego wspólnie ustaliliśmy, że będziemy prowadzić dodatkowe zajęcia w godzinach od 14.00 do 17.00.
Na nasze pierwsze spotkanie – prezentację o Polsce przyszło bardzo dużo chętnych. Były to dzieci w wieku od 12 do 16 lat. Atmosfera bardzo fajna, niestety poziom języka angielskiego u dzieci już taki fajny nie był. Następnego dnia ostro zaczęliśmy z nauką J powtarzaliśmy z dziećmi to co już umiały, dodawaliśmy trochę od siebie i staraliśmy się żeby dzieci jak najwięcej mówiły. Niestety z tym było ciężko. Pomimo tego, że wiedzą jakie nazwy ma każdy palec u ręki i nogi (!?) nie są w stanie powiedzieć 2, 3 prostych zdań o sobie. Ciężko było wydusić z dzieci pojedyncze zdania, dlatego staraliśmy się wymyślać śmieszne gry językowe i wspólnie z dziećmi uczestniczyć w tych grach. Po każdych zajęciach staraliśmy się zadawać prace domowe dzieciom, żeby w domu też trochę poćwiczyły. Niestety szybko przekonaliśmy się, że większość dzieci ma prawie identyczne zdania jak najlepsza uczennica:) Przypadek ?:)

najlepsze uczennice

najlepsze uczennice

Czasami z ciekawości przyglądaliśmy się funkcjonowaniu edukacji szkolnej z rana. Pomimo wielu zapewnień, że dzieci w Kirgistanie mają normalne lekcje wychowana fizycznego, ani razu nie udało mi się zobaczyć jak takie lekcję wyglądają. Jeżeli chodzi zaś o sama szkołę i boisko szkolne to wygląda ono jak reszta kraju, czyli tak jak 30 lat temu w Polsce. Na boisku szkolnym sam piach, wkopane w ziemię bramki, kosze do koszykówki, a plac gimnastyczny – małpi gaj. Niestety zupełnie niewykorzystywane (przynajmniej my nie widzielśmy przez tydzień nikogo na boisku). Szkoła, tak jak pozostałe budynki w kraju, wyposażona była w zewnętrzne toalety, tzw. wychodki. W budynku szkolnym były co prawda krany, żeby umyć rączki, ale niestety bez wody :/

pełna kulturka

pełna kulturka

Dzieci chodzą do szkoły w systemie 2 zmianowym, rano i popołudniu i z reguły lubią chodzić do szkoły i się uczyć, no chyba że akurat są wykopki lub jakieś inne prace w gospodarstwie. Do szkoły w Kirgistanie chodzi się od poniedziałku do soboty ?! My to jednak w Polsce mamy szczęście 😉

małpi gaj

małpi gaj

W kirgistanie piłka nożna też jest na pierwszym miejscu :)

W kirgistanie piłka nożna też jest na pierwszym miejscu 🙂

Przed zajęciami w szkole staraliśmy się jakoś zapełniać czas. Pomagaliśmy w gospodarstwie, zwiedzaliśmy okolice. A jako że do szkoły chodziliśmy na 14.00, od rana mieliśmy sporo czasu. Miasteczko otoczone jest z 3 stron górami, a z jednej jeziorem Issyk Kuk, było więc gdzie spacerować 😉 Jednego dnia wybraliśmy się na najwyższą górę w pobliżu – nie powala wysokością, ale bez szlaków i ścieżek było ciekawie. O ile pod górę można było wejść bez problemu, to inną drogą „na krechę” w  dół zrobiło się ciężko – ciernie, krzaki, strome urwiska, miejscami solidna 4, tyle że bez liny ani technicznych butów 🙂 Ale widoki i efektowne zejście zrekompensowały wszystko.

widok z góry

widok z góry

nasza wioska z góry

nasza wioska z góry

Warto wspomnieć, że mieszkaliśmy w domu gdzie senior rodziny był nauczycielem wychowana fizycznego, trenerem siatkówki oraz przez dłuższy czas pełnił funkcje dyrektora szkoły sportowej w pobliskim mieście. Zdecydowanie zaszczepił miłość do siatkówki nie tylko w swojej rodzinie (średni syn dwukrotnie wygrał wraz ze swoją drużyną mistrzostwa Kirgistanu), ale również w całej wiosce. Największym budynkiem w Espherovo był kompleks sportowy, gdzie lokalsi wieczorami po pracy przychodzili pograć w siatkówkę. Gdy zaproszono mnie jednego wieczoru do gry, byłem bardzo ciekawy jak wygląda wiejska siatkówka w Kirgistanie. Ale się zdziwiłem…  gdybym sie wcześniej założył o obie ręce, że będzie to wiejsko kirgiski poziom 😉 to bym nie miał czym pisać postów! Mała wioska w górach, a mieszkańcy po prostu wymiatali. Dawno na żywo nie widziałem takiego poziomu. Kombinacyjne akcje, różne sposoby rozegrania piłki, a co najważniejsze – akcje kończone bardzo efektownie. Trochę głupio przyznać, ale byłem chyba najsłabszy na boiskuJ Na ciekawostkę zasługuję również fakt, że co najmniej połowa grała tak jak przyszła z wioski – czasami jeansy, czapeczka, zdarzyły się też lakierki J Ale jak to się mówi – to nie sprzęt  gra ! Naprawdę miło było patrzeć i uczestniczyć w grze na takim poziomie, w takich okolicznościach.

trochę też nianczyliśmy

trochę też nianczyliśmy

Bardzo miło wspominamy nasz pobyt w Espherovo i doświadczenie związane z Workaway. Na pewno jeszcze nie raz skorzystamy z tego projektu.

2 odpowiedzi do artykułu “Wolontariat z workaway

  1. Pingback: Przydatnik Kirgiski | Podróżne Opowieści

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *