Podróżne Opowieści

Wulkan Bromo

Choć spóźniliśmy się na wschód słońca w świątyni Borobudur, to jakoś to przeboleliśmy, bo ten najbardziej spektakularny nadal był przed nami. I to dla niego przyjechaliśmy do Parku Narodowego Bromo-Tengger-Semeru, wypełnionego wulkanami. Niestety od grudnia, ich aktywność przybrała na sile do tego stopnia, że wydano oficjalny zakaz zbliżania się do dwóch najbardziej popularnych – Bromo oraz Semeru (jedynym plusem tej sytuacji było chwilowe zniesienie opłaty wejścia do parku). O wspinaczce na szczyt musieliśmy więc zapomnieć, ale niedaleko wulkanu Bromo, znajduje się punkt widokowy, gdzie można podziwiać jeden z najbardziej spektakularnych wschodów Słońca w Indonezji. Nie mogło więc tam nas zabraknąć 🙂

Wulkan Bromo

Wulkan Bromo

Nauczeni negatywnymi doświadczeniami wcześniejszych prób stopowania w tym kraju, tym razem  zdecydowaliśmy się na Indonezyjskie PKP. Do wyboru mieliśmy 2 pociągi ekonomi z Yogykarty do Probolingo – 7:15 (o 16:33 na miejscu) oraz 8:55 (na miejscu o 17:30) Cena to ok. 80 000/os, pociągi wyposażone są w klimatyzację, a każdy pasażer ma swoją miejscówkę. Jako, że chcieliśmy choć trochę odespać wczorajszą nieudaną wyprawę na wschód słońca, to zdecydowaliśmy się na późniejszy pociąg i to był nasz pierwszy błąd. Kolejnym błędem był pomysł zostania w Probolingo na noc i ruszenia do Cemero Lawang (bazy wypadowej na Bromo) następnego ranka. Błędem numer trzy było znalezienie się tam w porze deszczowej, gdzie turystów jest mało i ciężko uzbierać wystarczą ilość pasażerów na transport pod Bromo. Jeżeli ktoś się tam wybiera, polecamy wybrać jedną z 2 opcji – wybrać wcześniejszy pociąg i od razu po przyjeździe pojechać na dworzec autobusowy i pytać się o minibus do Cemoro Lawang. Jako, że większość turystów tak właśnie robi, znalezienie odpowiedniej liczby pasażerów (ok. 15) nie powinno być problemem. A jeżeli liczba nie będzie wystarczająca, to zawsze można poczekać na tych, którzy przyjadą późniejszym pociągiem. W styczniu 2016 roku kierowcy za przejazd pod Bromo życzyli sobie 35 000/os. Inna opcja, to wynajęcie skutera. Bardzo żałujemy że nie wpadliśmy na ten pomysł, bo byłaby to zdecydowanie najszybsza i najtańsza opcja. Nie wiem czy jest w Probolingo oficjalna wypożyczalnia skuterów, ale jeśli nie, to zawsze można popytać mieszkańców czy ktoś wypożyczy swój własny (nie powinno to kosztować więcej niż 70 000/24h). W ten sposób będziecie niezależni od okropnych kierowców bemo, którzy są prawdziwą zmorą tego kraju.

Cemero Lawang

Cemero Lawang

Choć wiedzieliśmy że do Cemero Lawang łatwo nie będzie się dostać, to nie spodziewaliśmy się że będzie aż tak źle. W hotelu gdzie zatrzymaliśmy się na noc poznaliśmy Malajczyka, który też wybierał się w te rejony, było nas więc już 3. Z samego rana w busie z miasta do terminalu autobusowego poznaliśmy jeszcze 2 Chinki jadące w tym samym kierunku, więc nasza liczba wzrosła do 5. Po dotarciu na dworzec okazało się że 2 innych turystów już czeka. Byliśmy więc w sumie w 7 osób. I na tym się skończyło… Kierowca uparł się że nie ruszy, póki nie będzie 15 osób, chyba że zapłacimy za brakujących pasażerów (kierowcy wymyślili sobie, że za przejazd tych 40km muszą dostać 550 000 IDR bez względu na to ilu jest pasażerów!). Skończyło się na tym, że straciliśmy pół dnia na czekaniu aż zjawią się jacyś inni turyści, jednak gdy w końcu pojawiły się 2 kolejne osoby, nadal była nas niewystarczająca liczba. Ostatecznie nie mieliśmy innego wyjścia jak zapłacić 50 000 IDR/os (za przejechanie tylko 40km!) inaczej czekalibyśmy tam do wieczora, a przecież nie po to zjawiliśmy się na dworcu skoro świt. Pocieszaliśmy się tym, że zawsze mogło być gorzej, choć w duchu zastanawialiśmy się, jak my się następnego dnia z tej wioski wydostaniemy… Dodam tylko że w trakcie tych kilku godzin czekania, próbowaliśmy łapać stopa, ale oczywiście nikt się nie zatrzymał.

Cemoro Lawang to mała wioska w górach, zamieszkana głównie przez rolników.

Cemoro Lawang położone jest na wysokości ponad 2200m npm. Jest to najlepsze miejsce wypadowe na Bromo i okolice. Choć wulkan z powodu swojej aktywności był niedostępny dla turystów, to na szczęście na punkty widokowe z których roztacza się piękny widok o wschodzie słońca spokojnie można było wchodzić. Jako że dotarliśmy na miejsce późnym popołudniem, po znalezieniu zakwaterowania (100 000/pokój w jednym z wielu guesthousów do wyboru) od razu poszliśmy zobaczyć Bromo, który widać w północnej części wioski.  Z wulkanu wydobywał się duża ilość gęstego dym, a co jakiś czas przez całą okolice przechodziły wulkaniczne pomruki. Pomimo tego, że niebo było mocno zachmurzone, to widok był nieziemski. Już po tym wiedzieliśmy, że opłacało się tutaj przyjechać. Ale najlepsze miało być przed nami na punkcie widokowym następnego poranka.

Aktywny wulkan Bromo

Aktywny wulkan Bromo

W okolicy Cemoro Lawang znajdują się 2 punkty widokowe, jeden oddalony o ok. godzinę spokojnego marszu z wioski, drugi znacznie wyżej, oddalony o kolejną godzinę od punktu pierwszego. Pobudka o 2.30 rano, delikatne śniadanie i o 3.00 ruszyliśmy w drogę. Co chwilę mijały nas terenowe samochody, motory i konie. Lokalsi oferowali podwózkę na pierwszy punkt widokowy w kosmicznych cenach. Do tego po drodze pełno było osób, które sprzedawały czapki, rękawiczki, kawę, herbatę, koszulki etc (temperatura jest faktycznie niska – pomiędzy 0-10`C). Czego tylko człowiek sobie zapragnie o 4 nad ranem:) Z tego co widzieliśmy to 80% turystów zatrzymało się na pierwszym punkcie widokowym, my jednak ruszyliśmy dalej. Pogoda w nocy była dość dobra, więc z optymizmem szliśmy coraz wyżej. Niestety w pewnym momencie zaczęły napływać gęste mgły. Na 2 punkt widokowy doszliśmy ok. 4.30. Na miejscu oprócz standardowego zestawu pamiątkowego, można było wypożyczyć nawet ciepłą kurtkę 🙂 Niestety jedyne co zobaczyliśmy tego poranka to gęsta mgła. Oprócz nas było tam ok. 50-70 osób, które podobnie jak my miały nadzieję, że wiatr wszystko rozwieje i ukażą się piękne widoki. Niestety nie tym razem. Człowiek budzi się w środku nocy, maszeruje 2 godziny pod górę, marznie i jedyne co widzi przed sobą to mleko… Morze mleka dookoła 🙂 Słońce wschodzi ok. godz 5.15, jednak my czekaliśmy do 6, cały czas w nadziei, że może pogoda się poprawi. Nic z tego. Na pocieszenie mogliśmy tylko kupić sobie pocztówkę z pięknym widokiem, którego nie było nam dane zobaczyć. Obiecaliśmy sobie, że  kiedyś tu jeszcze wrócimy.

Gęsta mgła i pocztówka z widokiem jaki powinniśmy w tej chwili podziwiać :)

Gęsta mgła i pocztówka z widokiem jaki powinniśmy w tej chwili podziwiać 🙂

Najrozsądniej byłoby zostać w wiosce do następnego dnia i dać sobie jeszcze jedną szansę, niestety dzień wcześniej nie przyszło nam nawet do głowy, że możemy mieć takiego pecha z pogodą i daliśmy się namówić na „pakiet turystyczny”. Normalnie na słowo „agencja” odwrócilibyśmy się plecami i poszli w drugą stronę, jednak po ciągłych problemach z kierowcami transportu publicznego, tym razem postanowiliśmy wysłuchać. W pakiecie zaproponowano nam przejazd z Cemoro Lawang prosto do wioski w pobliżu wulknu Ijen (naszego następnego celu), nocleg w hotelu ze śniadaniem, przejazd o 1 w nocy na parking pod wulkanem, przewodnika, a na koniec także transport spod wulkanu na terminal promowy na Bali. Wszystko za 500 000 IDR/os. Po szybkich obliczeniach ile nas to może wynieść na własną rękę i stargowaniu ceny do 300 000 IDR/os (ok. 90zł) postanowiliśmy pierwszy raz w życiu skorzystać z usług agencji. Myślę że dobrze zrobiliśmy, bo rozwiązało to nasze 2 największe problemy – jak dostać się z powrotem spod Bromo do Probolingo oraz jak przedostać się w środku nocy pod wulkan Ijen. Gdy tak siedzieliśmy w zorganizowanym przez agencję busie w Cemoro Lawang, który miał nas zawieść prosto pod kolejny wulkan, spotkaliśmy turystów, którzy utknęli w wiosce, tzn. jest ich tylko 3, a kierowca bemo ruszy dopiero gdy będzie ich 15, chyba że zapłacą pełną cenę za przejazd busa czyli bagatela 550 000 IDR (165zł!), co w sumie wychodzi 180 000 IDR/os za przejechanie 40km! I co gorsza, nie mieli innego wyboru, musieli to zapłacić, albo zostać w wiosce na następny dzień i czekać aż pojawią się inni turyści.

Odpowiedź do artykułu “Wulkan Bromo

  1. beatrycze

    właśnie wybieram się na Bromo w kolejnym tygodniu , na własną rękę , z Surabaya do Probbolingo pociągiem a potem tym mini busem do Cemoro Lewang , mam nadzieję ,że będę mieć więcej szczęścia niż Wy , jeśli będzie mgła zakładam przedłużenie pobytu o 1 dzień ..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *