Podróżne Opowieści

Zamieszkaliśmy na Tajwanie

Mieszkamy na Tajwanie, czyli jak to się stało, że zamieszkaliśmy w kraju do którego nigdy nawet nie planowaliśmy przyjechać 🙂

Siedząc sobie w Hanoi przy piwku ze znajomymi naszych znajomych, czyli zupełnie nieznanymi nam ludźmi, słuchaliśmy ich opowieści o życiu na Tajwanie. Absolutnie nie mogli o tym kraju przestać rozmawiać i musimy przyznać, że złapali naszą uwagę od samego początku. I to do takiego stopnia że 2 tygodnie później kupiliśmy bilety na samolot, a po miesiącu wylądowaliśmy pełni ekscytacji w Tajpej. Zupełnie nie świadomi tego, że znaleźliśmy się właśnie w naszym nowym domu.tajpejO wynajęciu własnego mieszkania, podreperowaniu zdrowia, które dostało przez ostatnie miesiące podróży mocno w kość i tak po prostu przekonaniu się jak to jest mieszkać i pracować w Azji, myśleliśmy już od jakiegoś czasu. Żeby spojrzeć na ten kontynent nie tylko okiem turysty, ale miejscowego. Żeby zamiast wydawać, zacząć w końcu zarabiać, a przy tym nie wracać do Europy i nadal cieszyć się egzotyką tego niezwykłego kontynentu. lantern festivalPokochaliśmy ten kraj od pierwszego momentu. Za to, że jest czystszy i mniej chaotyczny niż Azja południowo-wschodnia, a przy tym nadal ma w sobie dużo z Azjatyckiego nieogarnięcia. Za super sympatycznych ludzi, którzy nie dość ze nie oszukują to jeszcze są bardzo uczciwi i pomocni. Za bezpieczeństwo – jeśli zapomnisz wyjąc kluczyków ze stacyjki skutera, raczej nikt go nie weźmie.

Za Tajwan ludzieidealnie działający autostop, za bardzo dobre i niesamowicie różnorodne jedzenie i pomimo tego że kraj ten jest bardzo blisko kulturowo z Chinami, to jest dużo przyjemniej niż w Państwie Środka. Nikt tu nie spluwa pod nogi, nie harczy, nie rzuca resztek jedzenia pod stół, nie pcha się łokciami, a dzieci nie załatwiają swoich potrzeb fizjologicznych niezależnie od tego gdzie się akurat znajdują, np. w autobusie miejskim.

Na Tajwanie tego wszystkiego nie ma i ogromnie się z tego powodu cieszymy 🙂 jest za to tanie uliczne jedzenie, targi nocne, orientalne świątynie, są góry, ocean, duże rozwinięte metropolie, małe górskie wioski i ogólnie mówiąc wszystko co człowiekowi potrzeba do spokojnego, komfortowego życia. Gdyby tylko nie ten język chiński 😛 Na szczęście dużo osób zna angielski, więc porozumiewanie się jest znacznie łatwiejsze niż w Chinach. Dlatego już po kilku dniach naszego pobytu na wyspie jednogłośnie stwierdziliśmy że to jest to, to tutaj będziemy szukać pracy. A może raczej się za nią rozglądać 😉  po 3 tygodniach podróżowania po wyspie, leżenia na plaży, chodzenia po górach, moczenia się w gorących źródłach, podziwiania orientalnych świątyń i zwiedzania miast, Łukasz dostał pracę 🙂pengu island O tym jak znaleźć pracę jako nauczyciel angielskiego wkrótce napiszemy, może komuś się to przyda. Tym bardziej że zarobki vs wydatki wychodzą mocno na plus, więc można bez problemu zaoszczędzić kasę na dalsze podróże lub na co kto tam lubi 🙂

Co do miejsca zamieszkania, towsch (2) szczególnie przypadło nam do gustu wschodnie wybrzeże, które jest bardziej „dziewicze”. Nie ma tu wielkich metropolii, zanieczyszczenia powietrza, ani natłoku ludzi. Jest za to 100% natury, egzotyczne plaże, jedna główna droga z oceanem po jednaj stronie i górami po drugiej. Są małe wioski zamieszkałe przez różne grupy etniczne. Niestety jednak z powodu małej ilości miast po tej stronie wyspy, trudniej jest tam znaleźć pracę, dlatego ostatecznie zamieszkaliśmy na zachodnim wybrzeżu.

Znalezienie mieszkania też przyszło nam zadziwiająco gładko, a to wszystko dzięki Annie – przypadkowo poznanej na ulicy Tajwance. Już kiedyś opisywaliśmy wam tą historie na facebooku. Zupełnie nas nie znając, zgarnęła nas z ulicy i zaprosiła do swojego mieszkania na noc. Zajęła się nami jak własną, dawno niewidzianą rodziną. A gdy Łukasz dostał pracę, za symboliczną sumę zaproponowała nam wynajem mieszkania jej siostrzeńca. I tak za niewielkie pieniądze wynajmujemy mieszkanko z dwoma sypialniami, 2 łazienkami, salonem, kuchnią i balkonem. Do tego w pełni umeblowane. To znacznie więcej niż marzyliśmy. W zamian poprosiła tylko o regularne konwersacje po angielsku z jej synem, który akurat kończy liceum i dodatkowe lekcje angielskiego bardzo mu się przydadzą. Nie zastanawialiśmy się ani DSC03440przez chwilę 🙂

Do tego dostaliśmy za darmo skuter do pełnej dyspozycji, rowery oraz zapasowe kluczyki do samochodu, z którego możemy korzystać jeśli akurat oni go nie używają. Gdy Annie dowiedziała się, że Magda jest fizjoterapeutką, załatwiła jej kozetkę i obdzwoniła wszystkich swoich znajomych żeby rozkręcić biznes! Mieszkamy w tym samym budynku, więc praktycznie codziennie się widzimy, czasami wspólnie jemy posiłki, wyjeżdżamy za miasto, gdy ktoś z nas jest chory przynoszą nam różne specyfiki chińskiej tradycyjnej medycyny itp. Zawsze możemy liczyć na ich pomoc, co niesamowicie ułatwia nam codzienne życie. Oczywiście odwdzięczymy się jak możemy 🙂

Wierzę, że to co się nam przytrafiło nie jest odosobnionym przypadkiem. Tajwańczycy są bardzo gościnnym narodem. Kiedy w czasie krótkiej rozmowy z przypadkowo spotkaną osobą, powiedzieliśmy jej, że mamy zamiar znaleźć pracę, ogromnie się ucieszyła i podziękowała nam że chcemy tu mieszkać! Wyobraźcie sobie taką sytuacje w którymś z Europejskich krajów :p Bycie mile widzianym, jest niezwykle ważne w życiu codziennym za granicą, szczególnie gdy różnice kulturowe są całkiem spore i dają się czasami we znaki. Ale o tym innym razem 🙂

5 odpowiedzi do artykułu “Zamieszkaliśmy na Tajwanie

    1. Admin Autor

      Coś w tych haśle Polak potrafi naprawdę jest 🙂 Ile razy widzimy ogłoszenia bezradnych Amerykanów, co mają i doświadczenie i odpowiedni paszport, a pracy znaleźć nie umieją… A Polacy to zawsze coś wykombinują 😉

  1. Karolina

    uwielbiam wszystkie artykuly! Bylam na Tajwanie dopiero dwa razy, takze z ciekawoscia czytam, co jeszcze na mnie czeka 🙂 Dziekuje i powodzenia !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *